W świetle ostatnich wydarzeń warto przypomnieć sobie o tym jak efektywnie wypocząć nad wodą, ale przede wszystkim w taki sposób, by bezpiecznie wrócić do domu. Nasze Międzyrzeckie Jeziorka przyciągają zwłaszcza teraz, gdy zmęczeni upałem mamy ochotę zrelaksować się i schłodzić. Ciekawi mnie jednak czy naprawdę wszyscy wiedzą, że tylko na pierwszym jest kąpielisko? Wiem, że tym felietonem nie przekonam do poważania znaków zakazu wchodzenia do wody, ale zapoznajcie się chociaż z zasadami pierwszej pomocy.
W ciągu ostatnich kilku dni straż pożarna została zadysponowana już do dwóch utonięć. O dwa za dużo. Warto w tym momencie podkreślić, że były to osoby młode, w momencie tonięcia nie były same, a mimo to nie udało się ich uratować. Niestety, ale walka z żywiołem, kiedy chcemy z nim grać na swoich zasadach, często kończy się tragicznie.
Ten tekst z założenia nie ma być czymś w rodzaju wykładu z zasad bezpieczeństwa czy udzielania pierwszej pomocy - od tego są fachowe publikacje, strony ratownictwa wodnego i regulaminy umieszczone przy kąpieliskach i akwenach wodnych do których lektury nie będę w stanie zachęcić wszystkich. Żadne słowa, tym bardziej obcej osoby, nie przekonają nikogo do zaniechania praktyk, które "do tej pory do nieszczęścia nie doprowadziły". Chcę podzielić się jednak swoimi myślami, a temat zostawiam Wam do przemyśleń i wyciągnięcia własnych wniosków.
Po pierwsze - chciałbym poruszyć problematykę samych akwenów. Wiele osób o tym wie, że w niektórych miejscach, i to w odległości niekiedy kilku kroków od brzegu, występują uskoki nawet kilkumetrowe! Pamiętajcie o tym, że te zbiorniki wodne są pozostałościami po kopalniach. Podejrzewam jednak, że przynajmniej połowa z Was zna kogoś kto twierdził, że zna żwirownię jak własną kieszeń. Lekceważenie zagrożenia jest jednym z głównych przyczyn wypadków, a wśród kolejnych znajduje się m.in. niewiedza i panika.
Osobiście nie rozumiem też argumentacji typu "na jedynce jest syf, tam chodzą rodziny z dziećmi, kąpielisko jest za małe więc pójdę tam gdzie jest taka sama brudna woda, nie ma nikogo nawet jeśli potrzebowałbym pomocy, a do tego lubię nieuregulowane dno". Pamiętajcie, że ignorując znaki nie koniecznie wyjdziecie "na swoje" w myśl zasady: zasady są po to, by je łamać... Uwierzcie, że niektóre są po to, by uniknąć przykrych doświadczeń.
O wydarzeniach z ostatnich dni czytałem komunikaty na różnych portalach internetowych i zastanawiam się, czy redaktorzy wiedzą o czym piszą. Nie jest to w żadnym wypadku z mojej strony atak na ich kompetencje, ale używanie słowa "kąpielisko" w odniesieniu do obszaru wody przy którym jak wół stoi znak zakazu to moim zdaniem nadużycie. (Tutaj mam małą dygresję odnośnie restauracji Zacisze: znak zakazu pływania przy brzegu jest tam doskonale widoczny, dwa razy.)
Po drugie - temat alkoholu nad wodą wydaje mi się niezwykle istotnym, lecz na ten moment jakby nie do rozwiązania. Mądre głowy jeszcze nie wymyśliły sposobu, by przekonać ludzi, że można bawić się "na sucho", a właśnie statystycznie najwięcej utonięć zdarza się po spożyciu alkoholu. Sytuacje tego typu wyglądają najczęściej tak jak z jazdą autem po imprezie:
- po jednym: nie jadę, wypiłem piwko
- po drugim: nie jadę, wypiłem dwa piwa
- ..
- po piątym: dawaj! ja nie pojadę?!
Niestety, jeśli załączy się nieśmiertelność i będziemy już w wodzie, a na brzegu zostaną osoby, które oceniając sytuację i swoje siły nie odważą się skoczyć na ratunek to przyjazdu ratowników możemy nie doczekać. Nawet najlepsze towarzystwo, z którym się wybierzemy nad wodę, nie zapewni nam ochrony, jeśli sami o siebie nie zadbamy. Można oczywiście teraz mówić, że nad wodą lepiej nie pić alkoholu, że jak już to tylko dla smaku... ale tak naprawdę, ktoś zna skuteczny sposób by to się nie zdarzało? Wskazówkę chociaż? Może dwóch silnych kierowców w ekipie?
Każda osoba przebywająca nad wodą musi umieć odpowiednio ocenić swoje możliwości. W przypadku, gdy tonący woła o pomoc, bezmyślne rzucenie się na ratunek może przynieść więcej szkód niż pożytku. Jedna z podstawowych zasad wskazuje, żeby przede wszystkim zadbać o własne bezpieczeństwo - jeśli będę próbował pomóc i coś mi się stanie, to kto mi pomoże?...
Regulamin kąpieliska przy Stoku Narciarskim znajduje się tutaj.