Przypomnijmy, że miasto pozyskało na rewitalizację ponad 2,2 mln zł dotacji w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014-2020.
Park Potockich ma dzięki nim zyskać nowy wygląd. Pojawią się tu m.in. dwie altany, nowe alejki, wykonane zostaną elementy małej architektury oraz stylowe oświetlenie ledowe. W planie jest też budowa specjalnie oznakowanej ekologicznej ścieżki edukacyjnej, przebiegającej parkowymi alejkami, która będzie ukazywać przyrodę parku oraz stawy. Będą się tam odbywały m.in. cykliczne zajęcia terenowe dla wychowanków Specjalnego Ośrodka Wychowawczego pn. "Żywa lekcja przyrody" oraz imprezy sportowe organizowane przez MOSiR "HURAGAN".
Powstaną toalety i nowy parking ze stanowiskami dla osób niepełnosprawnych. Pojawi się także miejsce pod mobilną scenę, a także monitoring.
Wszystko będzie zrobione z wykorzystaniem istniejącej zieleni, która zostanie uporządkowana, ale będą się też zupełnie nowe, ciekawe aranżacje kwiatowe i nasadzenia krzewów.
Duży apetyt miasta
Efekty prac rewitalizacyjnych w parku zobaczymy już w przyszłym roku.
- Zaplanowane prace traktujemy jako pewien etap modernizacyjny - inaczej nie jesteśmy w stanie tego udźwignąć. Dla porównania w Skierniewicach, odnowie poddano cały park (obszarowo o połowę mniejszy niż międzyrzecki), a koszt tych prac to około 14 mln. zł. To obrazuje skalę przedsięwzięcia w Międzyrzecu - tłumaczy burmistrz Zbigniew Kot. Rewitalizacja ma się więc odbywać etapami. W pierwszym - który ma być właśnie realizowany - miasto chciałoby wykonać jak najwięcej prac.
Stawy nie do odtworzenia
Rewitalizacja już na początku niesie wiele problemów i kosztownych rozwiązań. Jednym z nich jest np. odtworzenie stawów, które były zakładane za czasów właścicielskich. W tej chwili jest to prawie nie do zrealizowania. Nastąpiło już odcięcie źródlisk przez linię kolejową, a jedynym sposobem ich zasilenia na obecną chwilę jest Krzna. - Na razie podchodzimy do tego z dystansem, bo nie wiemy czy to miałoby rację bytu. Nie mamy zamiaru hodować tam ryb, a pod względem rekreacyjnym wolę się skoncentrować na Międzyrzeckich Jeziorkach - podkreśla burmistrz. Sporym wyzwaniem jest też to, by układ komunikacyjny był bezpieczny, czytelny i funkcjonalny (niezależnie od pór roku, jak i pory dnia) na tyle, by można było alejki odśnieżać bez szkody dla nich, łatwo się przemieszczać również po intensywnych opadach lub gdy grunt rozmarza.
Pałac będzie witał marmurem
Miasto myśli też o zabezpieczeniu fundamentów pierwszego, nieistniejącego już pałacu.
- Chcemy zaznaczyć to miejsce podniesieniem 50 cm gruntu w formie trawiastej wraz z tablicą informacyjną i wizualizacją - podkreśla burmistrz.
Prace rewitalizacyjne będą trwały około roku. Pierwszy przetarg, który miał wyłonić wykonawcę, dał jednak bardzo wysokie stawki. Stanęły do niego dwie firmy: z Lublina oraz z Białej Podlaskiej. - Chcieliśmy jak najwięcej działań wykonać w pierwszym etapie. Wyceny przetargów są jednak w chwili obecnej bardzo wysokie. Firmy mają już uzupełnione portfele, a procedury dają dużo wyższe kwoty niż mogliśmy się spodziewać - komentuje Zbigniew Kot.
Pierwszy przetarg na prace w zespole pałacowo-parkowym zakończył się kwotą powyżej 7 mln zł. To znacznie powyżej możliwości i oczekiwań miasta więc został unieważniony.
Burmistrz chciałby jednak kolejny ogłosić już niebawem by do końca wakacji podpisać umowę z wykonawcą i rozpocząć prace.
- Czasami opłaca się poczekać by firmy nakłonić do przeszacowania swoich ofert. Jeśli się nie uda to ograniczymy się do wersji wniosku aplikacyjnego - dodaje gospodarz Międzyrzeca.