W Berezie ASF stwierdzono pod koniec lipca. Wirus w Sitnym pojawił się w pierwszych dniach sierpnia.
W obu przypadkach zaraza zaatakowała trzodę gospodarzy małych - stada o liczebności kilku sztuk. Gospodarz z Sitna czuje rozżalenie. Ubój zwierząt uważał za niepotrzebny. - Tylko jedna świnia dostała gorączki, a później padła. Nie miała żadnych plam na skórze jak niektórzy mówią, że jest przy tej chorobie - tłumaczy mężczyzna. Woli jednak pozostać anonimowy. Był zaskoczony, gdy służby przyjechały wybić zdrowe świnie. - Przecież można było obserwować czy nie zachorowały, a nie od razu likwidować - powiedział "Wspólnocie". Nie liczy na odszkodowanie - zasady bioasekuracji spełniał w zakresie mat. - Pozostałe warunki są w wielu gospodarstwach niemożliwe do spełnienia, a szczególnie kiedy się trzyma tylko kilka sztuk - mówi gospodarz.
(…)
Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.