Kolejne dziwne zdarzenie na ulicach Międzyrzeca
Do redakcji "Wspólnoty" napisał pan Arkadiusz - zrelacjonował co przydarzyło się jego żonie, która 9 października ok godz. 17 wyjeżdżała z placu Jana Pawła II w Międzyrzecu.
Skręcała w prawo w ulicę Lubelską, gdzie jeszcze obowiązuje strefa zamieszkania. Zatrzymała się w celu przepuszczenia pieszych. Dwie kobiety przeszły bez żadnego problemu, natomiast kolejna zaczęła wymachiwać rękoma
- opowiada czytelnik.
Było wymuszenie czy nie
Dwie godziny później do jego domu przyjechał policyjny patrol i oświadczył synowi pana Arkadiusza, żeby żona stawiła się na komisariat. Mundurowi mieli nie zostawić żadnego wezwania.
Tak też zrobiliśmy. Żona dowiedziała się, że wymusiła pierwszeństwo na pieszym w strefie zamieszkania. Zaproponowano jej mandat w wysokości 250 złotych i 10 pkt. karnych
- mówi pan Arkadiusz. Jego żona odmówiła przyjęcia mandatu, bo była przekonana, że nie złamała przepisów. Według czytelnika funkcjonariusz nie dał jej dojść do głosu, oświadczył, że na ulicy jest monitoring i jeśli nie przyjmie mandatu, sprawa trafi do sądu.
Żona powiedziała, że jeśli jest monitoring, to chciałaby zobaczyć nagrania. Funkcjonariusz oświadczył, że taka możliwość będzie jedynie w sądzie. Tak też się stało. Wniosek o ukaranie został skierowany do sądu, żona obecnie czeka na rozprawę
- stwierdza pan Arkadiusz.
My się nie poddamy
W takich sytuacjach - jak przypomina Jarosław Janicki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej - do kosztów zaproponowanego mandatu mogą dojść również koszta sądowe.
Jeżeli kierowca nie przyjmuje mandatu, wówczas kierujemy sprawę do sądu, który ustala czy w tym przypadku kierująca pojazdem wymusiła pierwszeństwo. W wyroku orzekającym o wykroczeniu sąd może orzec, że oprócz nałożonego mandatu według taryfikatora, sprawca może ponieść koszta sądowe
- stwierdza Janicki.
Jak zapewnia Pan Arkadiusz, wraz z żoną nie podda się i zaraz po otrzymaniu wyroku zgłoszą skargę na działania funkcjonariuszy.
Z tego, co wiemy, wniosek o ukaranie został skierowany do sądu i obecnie czekamy na wyrok, na który i tak będziemy się odwoływać. Skargę na działania funkcjonariuszy zgłosimy po otrzymaniu wyroku
- zapowiada.
Wózek pani Marzanny ciągle zepsuty
Opisywana przez nas historia Marzanny Mikołajczuk, niepełnosprawnej kobiety wydarzyła się 16 października na ulicy Jatkowej w Międzyrzecu. Radiowóz, który jechał ulicą jednokierunkową zatrzymał się, zaczął cofać i najechał na niepełnosprawną kobietę, która poruszała się za nim na elektrycznym wózku. Policjant - kierowca otrzymał tylko upomnienie.
Pani Marzanna otrzymała notatkę informacyjną o zdarzeniu drogowym oraz informacje, do jakiego ubezpieczyciela powinna się zgłosić. Jak informuje, jej dzieci znalazły firmę, która podejmie się naprawy wózka.
Jednak wózek nie jest najnowszy, a więc trzeba ściągać części zza granicy. Okazało się, że lepszym i tańszym wyjściem może być kupno nowego wózka niż ściąganie części do tego uszkodzonego
– mówi pani Marzanna.
W tej chwili kobieta została zostawiona samej sobie, dostanie pieniądze z ubezpieczenia i niech się martwi co dalej. A gdzie zadośćuczynienie funkcjonariusza? Nie pozostanie to bez echa, zamierzam zgłosić skargę na działania funkcjonariuszy z Międzyrzeckiego Komisariatu do KWP w Lublinie, jak również nagłośnić sprawę w mediach ogólnopolskich
- zapowiada.