Jednym się podobają, a innym przeszkadzają. Są jednak również i tacy, którzy przestali je zauważać. Na pewno zauważają je kierowcy włączający się do ruchu, wyjeżdżając chociażby z Biedronki czy Lidla - rośliny ograniczają im pole widzenia. Kierujący pojazdami wjeżdżając na ul. Warszawską, ryzykują kolizją z autami nadjeżdżającymi od strony centrum. A jakby nie było, ciąg ulicy to bardzo ruchliwa arteria, o wypadek więc nietrudno.
Również tegoroczne lato dało się we znaki roślinności. Wysokie temperatury sprawiły, że tuje, pomimo podlewania przez mieszkańców, którzy posiadają wspomnianą roślinność przed domami, zaczęły robić się brązowe przez co nie wyglądają już tak okazale. Okazuje się jednak, że już niebawem część tui zniknie.
Umowa zawarta z przedsiębiorstwem, które nasadzało tuje, obejmowała również zakres utrzymania tej zieleni przez pełen, roczny okres wegetacyjny. Jak widać, nie dali rady. To będzie skutkowało odpowiedzialnością finansową i ponownym nasadzaniem, ale na pewno nie tui
- zapowiada Zbigniew Kot, burmistrz Międzyrzeca. I dodaje:
Być może uda się wynegocjować, aby to były drzewa niskopienne w formie kulistej, tak jak czasami widzimy w innych miastach, na przykład w Białej Podlaskiej. Drzewa te dają cień idącym chodnikiem, a jednocześnie pozwalają uzyskiwać odpowiednią widoczność kierowcom.
Kot zapowiada, że jeszcze we wrześniu jego urzędnicy planują oszacować gdzie i ile sztuk tui "wypadło".
Następnie wezwiemy przedsiębiorcę do przygotowania nasadzeń, ale na pewno nie tego typu roślinności
- podkreśla burmistrz. Jest również szansa, że wszystkie tuje znikną, a na ich miejscu pojawią się drzewka niskopienne.