Zastosowanie światła ledowego, które daje biały odcień - w odróżnieniu od starych latarni, które świecą na pomarańczowo - poprawi bezpieczeństwo na drogach. Wymiana będzie kosztowała, jednak władze chcą sięgnąć po unijne dotacje. Jeśli się uda, to z kasy Międzyrzeca trzeba będzie wyłożyć tylko 15%.
Kilkaset tysięcy oszczędności
Wymiana lamp na technologię ledową jest objęta Programem Wsparcia Unijnego w wysokości 85%. Dzięki temu będziemy mogli jednym rzutem zrobić całe miasto
- mówi burmistrz Zbigniew Kot. I dodaje:
- Przy tak dużym dofinansowaniu opłaca nam się wymienić te lampy, bo co roku oszczędzimy 360-450 tys. zł.
Słupy w Międzyrzecu należą do PGE, a więc przed złożeniem wniosku włodarze miasta musieli upewnić się, czy na pewno będą mogli starać się o środki, by wymienić oświetlenie.
Zapytaliśmy marszałka województwa czy projekt wsparcia modernizacji oświetlenia da się zrealizować na słupach należących do PGE. Uzyskaliśmy na piśmie odpowiedź, że tak. Spotkaliśmy się więc z PGE, aby porozmawiać na ten temat. Oni są jak najbardziej otwarci, jednak niekoniecznie się z tego cieszą, bo jak wiadomo spadnie im wtedy sprzedaż energii. A my chcemy wydawać jak najmniej
- tłumaczy Kot.
Wymiana latarni z głową
W nowych inwestycjach, np. na ul. Karola Krysińskiego od razu pojawi się oświetlenie ledowe.
Nie ma sensu korzystać z innego oświetlenia, żeby po roku wymieniać je na ledowe
- stwierdza burmistrz.
Czy nie będzie tak, że na starych słupach pojawi się nowe oświetlenie, a za parę dni przyjdzie zakład energetyczny i zacznie wymieniać słupy na okrągłe i zrobi to wraz z oświetleniem? Kot uspokaja mówiąc, że wymiana słupów jest robiona za pieniądze spółki, a nie miasta.
To, co spółka energetyczna robi nas nie do końca interesuje, ponieważ to są ich pieniądze. Oczywiście jesteśmy z nimi w stałym kontakcie i powiemy im, gdzie słupy trzeba pilniej wymienić
- stwierdza burmistrz.