Pięć kontrolerek Stowarzyszenia od stycznia do kwietnia 2016 r. wizytowało wielokrotnie Terespol, Medykę i lotnisko Warszawa Okęcie. Obserwowały jak funkcjonariusze przyjmują od przekraczających granicę wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej. Kontrola wynikała m.in. z faktu, że w minionych latach organizacje pozarządowe wielokrotnie informowane były o niewpuszczaniu do Polski osób, które na granicy w Terespolu deklarowały chęć ubiegania się o status uchodźcy. Sygnały te były coraz częstsze od drugiej połowy 2015 roku.
Badania w Terespolu i nawet w Brześciu
Kontrolerki doszły do wniosku, że terespolscy pogranicznicy ograniczają na masową skalę dostęp obcokrajowcom do procedury uchodźczej. Z rozmów przeprowadzonych z pogranicznikami wyciągnęły wniosek, że funkcjonariusze podejmowali decyzję o tym, od kogo danego dnia przyjmą wniosek o ochronę międzynarodową, jedynie na podstawie krótkiego wywiadu z cudzoziemcem, przeprowadzonego po przejściu przez niego kontroli paszportowej, a nieraz nawet bez tego.
Badaczki nawet jeździły do Brześcia i spisały tam relacje ponad sześćdziesięciu przypadkowo spotkanych cudzoziemców, którzy wyznali im, że funkcjonariusze na tym przejściu "nie słyszą" deklarowanej przez przyjezdnych woli ubiegania się o ochronę międzynarodową.
- Wchodząc w kompetencje Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców negatywnie weryfikują przesłanki uzasadniające ubieganie się o nią. W rezultacie wbrew obowiązującemu prawu RP – wydają decyzje o odmowie wjazdu osobom poszukującym ochrony międzynarodowej, w znacznej większości przypadków, na podstawie braku ważnej wizy lub dokumentu pobytowego – brzmi ostry zarzut sformułowany w tym obszernym raporcie.
Spisały żale zawróconych na granicy
Cudzoziemcy opowiadali kontrolerkom, że uciekali ze swoich krajów przed zagrożeniem życia. Jedna z kobiet żaliła się, że na klęczkach prosiła strażnika o zezwolenie na wjazd do Polski. Inny cudzoziemiec aż 32 razy bez powodzenia stawiał się do odprawy w kolejowym przejściu granicznym w Terespolu. W raporcie stowarzyszenia wytknięto, iż rekordziści "odbijali się" od granicy nawet około pięćdziesięciu razy!
- Trudno oprzeć się wrażeniu, że w ten sposób polska Straż Graniczna stara się zarządzać ruchami migracyjnymi na zewnętrznych granicach UE. Należy jednak z całą mocą podkreślić, że odbywa się to zarówno z naruszeniem prawa międzynarodowego i polskiego, jak i z pogwałceniem praw człowieka – brzmi kategoryczny zarzut.
Autorki raportu przyznawały, że zawracani na granicy nie używali zwrotów z prośbą o nadanie statusu uchodźcy lub o azyl. Pouczały więc obcokrajowców, jak należy wyartykułować prośbę o udzielenie ochrony międzynarodowej.
W publikacji będącej właściwie książką o prawie 130 stronach reprezentantki Stowarzyszenia Interwencji Prawnej przyznawały, że trudno im stwierdzić, jakie są proporcje między uchodźcami deklarującymi, że obawiają się prześladowań, a migrantami ekonomicznymi stawiającymi się bez wizy na przejściu granicznym w Terespolu.
(…)
Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.