Centrum kucharskie w Pałacu Potockich - taki pomysł pojawił się jeszcze za kadencji Pana poprzednika. Senator Grzegorz Bierecki podpisał w tej sprawie list intencyjny z byłym burmistrzem, utworzył fundację i nawet zdeponował 10 mln zł. Centrum powstanie?
List intencyjny był podpisywany podczas kampanii wyborczej w 2010 roku, w której ja nie uczestniczyłem.
I co stało się z tym projektem?
Z obietnic nic nie wyszło, co trochę rozgoryczyło senatora, bo poczynił pewne kroki w tym kierunku.
Chciał Pan wrócić do pomysłu utworzenia Centrum Kucharskiego?
Zapytałem wprost senatora Biereckiego, czy jest taka możliwość. Odpowiedział jednoznacznie, że nie. Dodał, że wcześniej istniały przesłanki biznesowe, aby utworzyć takie centrum. Nikt nie lokuje swoich prywatnych pieniędzy w przedsięwzięcie, które może przynieść straty.
Pytam o centrum, bo w Międzyrzecu brakuje miejsc pracy. Rok temu, podczas kampanii wyborczej, mówił Pan, że producent narzędzi chirurgicznych otworzył zakład w Radzyniu, bo Pana poprzednik go "odpuścił". Stwierdził Pan: "To burmistrz miasta powinien zabiegać, żeby w mieście takie zakłady powstawały" i wspomniał, że kolejny duży inwestor krąży wokół Międzyrzeca. Co się z nim stało?
Jest już list intencyjny w tej sprawie. Tak jak w biznesie, do pewnego momentu nie ujawnia się szczegółów. Druga strona podjęła już pewne zobowiązania. Teraz robimy wszystko, żeby pomysł został zrealizowany. Jestem przekonany, że zakończy się on sukcesem.
No dobrze, ale czym się ten inwestor zajmuje, jaką branżę reprezentuje?
Na razie nie chce upubliczniać informacji na ten temat. Zapewniam jednak, że w Międzyrzecu pojawi się kolejny inwestor.
Mówiliśmy o senatorze Biereckim, to zapytam o posła Stanisława Żmijana (PO). Złośliwi mówią, że to on rządzi w Międzyrzecu.
Chciałbym, aby mieszkańcy wychodzili z innego założenia: rządzą ci, którzy chcą coś zrobić dobrego dla miasta. Słucham wielu osób, nie tylko z okręgów wyborczych, ale i stowarzyszeń takich jak; Międzyrzeckie Towarzystwo Wędkarskie "Żwirek", czy skupiających osoby niepełnosprawne i starsze. Wspieram ludzi, którzy mają ciekawe i warte realizacji pomysły. Nie kryję, że korzystam ze wsparcia poselskiego, nie tylko posła Żmijana, ale również posła Abramowicza (PiS) czy senatora Biereckiego. Nie ograniczam się więc tylko do jednego parlamentarzysty.
Z Międzyrzeca pochodzi też Przemysław Litwiniuk, przewodniczący Sejmiku Województwa, osoba dość wpływowa.
Staram się skrzętnie wykorzystać dość aktywne działania przewodniczącego Litwiniuka oraz marszałka województwa Sławomira Sosnowskiego, czy radnych powiatowych. Jestem daleki od stwierdzenia, że jedna osoba decyduje o charakterze rozwoju miasta. Politycy różnych szczebli mogą tylko wspierać samorządy lokalne, nie mają jednak bezpośredniego wpływu na przekazywane pieniądze. Jestem wdzięczny każdemu z nich za wsparcie mieszkańców naszego miasta i regionu.
Przed wyborami mówił Pan o tym, że jest szansa, by gwałtownie przyspieszyć rozwój miasta. Po roku tego przyspieszenia nie widać.
Przyśpieszenie rozwoju można ocenić po tym, na ile miasto przyciąga nowe inwestycje i rozbudowuje infrastrukturę. W przypadku rozbudowy infrastruktury jesteśmy na tyle zmobilizowani, że każde oczekiwanie jest dla nas do zrealizowania. Podobnie jak przedsiębiorcy, czekamy niestety na wdrożenie Regionalnego Programu Operacyjnego. Nie jest to uzależnione od samego miasta. Poza tym, na inwestycjach w mieście odbiła się kwestia kary nałożonej przez ministra finansów za nienależnie otrzymaną subwencję oświatową. To dla nas niesamowity cios, przez co cierpi miasto, a przede wszystkim jego mieszkańcy.
Co to za kara i dlaczego musimy ją płacić?
Chodzi o nieprawidłowo wprowadzone dane do Systemu Informacji Oświatowej w jednej z miejskich placówek. W ciągu kilku lat otrzymywała nienależnie zwiększoną subwencję, około 1 mln złotych rocznie. W tym i przyszłym roku zwracamy 3,3 mln zł. Dodatkowo musimy zwrócić blisko 300 tys. zł z tytułu niewypłacenia dotacji Niepublicznemu Przedszkolu "Miś" za 2013 rok.
Krytykował Pan wzrost podatków dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Jakie więc czekają mieszkańców podatki na przyszły rok?
Część podatków ulega obniżeniu, a te, które pójdą w górę, nie będą wyższe od tych w pobliskich miastach. Podatek od środków transportowych (chodzi o naczepy i ciągniki siodłowe) ustalono na poziomie minimalnym. Wzrost podatku w przypadku osób fizycznych jest kilkuprocentowy. Przedsiębiorcy zapłacą trochę więcej, zmiany odczują zwłaszcza ci, którzy prowadzą działalność na dużej powierzchni. Znacznie obniżone zostały opłaty targowe, za wyjątkiem sprzedaży "z ręki".
Mówimy o inwestycjach i infrastrukturze. Jak wygląda sytuacja z budową wschodniej obwodnicy miasta? Krytykował Pan byłego burmistrza Artura Grzyba za brak działań, żeby drogę wojewódzką 813 umieścić w programie inwestycji. Co Pan zrobił?
Przede wszystkim, po raz pierwszy skierowałem do marszałka województwa wystąpienie w tej sprawie. Następnie odbyłem spotkanie z przewodniczącym Sejmiku Województwa lubelskiego oraz z dyrektorem Zarządu Dróg Wojewódzkich. Wniosek o umieszczenie tej obwodnicy jako zadania strategicznego został uwzględniony. Obecnie trwa opracowywanie między innymi decyzji środowiskowej. Należy wyznaczyć tam trzy przebiegi drogi i poddać je konsultacjom oraz ocenie. Kolejnym krokiem będzie wybranie jednego z nich i przystąpienie do projektów i wykupu gruntów. Będę usatysfakcjonowany jeśli nastąpi to w przyszłym roku.
Czyli kiedy może rozpocząć się budowa wschodniej obwodnicy?
Myślę, że to będzie koniec tej kadencji (2018 r.). Chcę szybko przejść najtrudniejsze elementy, czyli mieć ustalony przebieg trasy, gotowy projekt i pozwolenie na budowę.
Druga część rozmowy z burmistrzem Zbigniewem Kotem w najbliższym wydaniu Wspólnoty.