W październiku, z inicjatywy Historiusa Międzyrzeca w osobach Czesława Wrzoska i Tomasza Oksiejuka, w Gminnych Bibliotekach Publicznych odbyły się prelekcje podczas których mieszkańcy Jelnicy, Tłuśćca, Krzewicy, Halas, Rogoźnicy, Berezy i Wysokiego mogli bliżej poznać, lub podzielić się wiedzą na temat dziejów Międzyrzecczyzny.
Postawiliśmy sobie za cel, by pokazać część historię Międzyrzecczyzny, ale przede wszystkim zainspirować ludzi, by dbali o własną historie, bo może okazać się, że z dziejów społeczności lokalnej tworzona była kiedyś historia Polski.
- tłumaczy zasadność akcji Tomasz Oksiejuk, i dodaje:
Jednak nie wszystko jest od społeczeństwa - nie da się ujarzmić myślenia ludzi, by zachowali w sobie godność, patriotyzm w stosunku do historii lokalnej, do zachowania dobra narodowego. Mało kto zadaje sobie to podstawowe pytanie -a może to jest Twoja, moja historia? Mam nadzieję, że pomogliśmy i w jakiś sposób przyczyniliśmy się do kultywowania pracy nad spuścizną naszych przodków.
Pan Czesław Wrzosek udostępnił słuchaczom wszystkie znaleziska z terenów międzyrzeckich - w tym m.in. egipski amulet Ankh oraz celtyckie, rzymskie i wikińskie artefakty. Autentyczność eksponatów prezentowanych przez prowadzącego prelekcję były weryfikowane przez archeologów, więc każdy z obecnych mógł naprawdę dotknąć "kilkuset czy tysiąc lat".
To hipotetyczna Historia. Jak ją tworzymy? Po prostu ja jestem jednym z takich poszukiwaczy i to co znajduję z wykrywaczem metali pokazuję. Daję dotknąć historii, która ma ponad tysiąc, dwa tysiące lat. Oczywiście pojawia się wiele spekulacji, tym bardziej, że ten nasz rejon nigdy nie był kompleksowo zbadany, ani pod względem archeologicznym, ani z zapisków.
Na koniec wszystkich spotkań rozpoczynała się ożywiona i pełna pasji dyskusja nt. miejsca "Izby Pamięci" w miejscowościach. Obecni w bibliotekach mieszkańcy dzielili się swoimi wiadomościami z czasów wojny i jeszcze starszych legend i opowieści. Spotkania okazały się iskrą, zakładanym na początku inicjatywy "historycznym impulsem", dzięki któremu lokalna społeczność zrobiła krok w odkrywaniu na nowo tożsamości regionalnej, co potwierdza Pani Stanisława Pietruk kierująca Filią GBP w Halasach:
Wszyscy są zadowoleni, bo wcześniej nie widzieli takich rzeczy, a tutaj pierwszy raz się z tym spotkały. Bardzo się cieszę, że odbyło się takie spotkanie też w Halasach, bo nikt nie prowadzi tutaj kronik. Mamy tylko album ze starymi zdjęciami. Młodzież do tej pory wie mało odnośnie historii. W Halasach był przecież dworek i właściwie coraz mnie osób pamięta, że w ogóle istniał.. Super spotkanie - zależy mi na tym, by Halasy częściej się pojawiały w rozmowach.
Podobnym zdaniem podzieliła się z nami Pani Aneta z Punktu Bibliotecznego w Berezie:
Spotkanie było bardzo ciekawe, spotkało się z umiarkowanym właściwie zainteresowaniem mieszkańców, ale warto próbować. Jakieś ziarno na pewno wykiełkuje.
Warto podkreślić profesjonalne podejście własnie Pań goszczących sympatyków historii - każda placówka została starannie przygotowana na przyjęcie gości. I nie chodzi o kawę, herbatę i ciasteczka (kto nie był niech żałuje!) ale o bardzo przyjazną atmosferę, dzięki której każdy czuł się jak w domu wśród swoich. Mimo różnych warunków, w jakich funkcjonują poszczególne biblioteki - każda zasługuje na wyróżnienie! Co będzie się działo dalej? - zależy już w głównej mierze od obecnych na prelekcjach... Może niektórym okaże się za mało być po prostu biernym słuchaczem i zaczną aktywnie działać.