Poseł pofatygował się do miasta w poniedziałkowe popołudnie. Przywiózł ze sobą walizkę i wózek dziecięcy, żeby jak najdobitniej przedstawić niedogodności, z którymi muszą zmagać się mieszkańcy miasta w momencie pokonywania przejścia podziemnego.
- Wszyscy myśleliśmy, że ta inwestycja poprawi nam się komfort jazdy
- mówił, po czym rozpoczął zmagania. Wykorzystując betonową ścieżkę wzdłuż chodów starał się sprowadzić na dół torbę z bagażem. Szło opornie z racji tego, iż rozstaw kół był nieco szerszy niż ścieżka. Nie lepiej było też z wózkiem. Po kilku próbach w różnych wariantach w końcu się udało.
- Wykonanie tej rynienki dla toreb to paranoja - grzmiał.
Gdy dotarł już na dół postanowił sprawdzić czy może dalszą drogę uda się pokonać windą. Niestety żadna z nich nie była sprawna. Poseł, jak sam przyznał i tak nie powinien do niej wsiadać gdyż jest ona przeznaczona wyłącznie dla osób niepełnosprawnych. Znów musiał więc taszczyć torbę, tym razem pod górę.
- Tak wygląda inwestycja unijna za grube miliony złotych, żeby poprawić komfort jazdy mieszkańców Międzyrzeca. Całkowicie niefunkcjonalne zejście i wejście na peron i winda, która nie działa
- tłumaczył. Obiecał też, że w spawie będzie interweniował w PKP.
To nie był jednak koniec. Po dworcowej prezentacji przyszedł czas na spotkanie z mieszkańcami w Urzędzie Miasta. Rozmawiano min. o likwidacji kolejnych połączeń kolejowych min. ze Szczecinem czy Krakowem czy wysokich cenach biletów na przejazdy pociągami. Padło również kilka propozycji dotyczących lepszego skomunikowania ze stolicą jak np. przedłużenie kursowania Kolei Mazowieckich aż do Terespola. Razem z Abramowiczem spotkanie prowadził poseł Marcin Duszek, który kwestię zmian potencjalnej poprawy sytuacji na kolei przedstawił bardzo konkretnie.
- Chyba nie da się już nic zmienić. Pozostaje jedynie kartka wyborcza
- przyznał
Więcej informacji w kolejnym numerze Tygodnika Wspólnota Międzyrzecka