Ostatni z pożarów lasu w Żerocinie (gm. Drelów), który wzniecono 16 września spowodował straty w wysokości 5 tys. zł na szkodę Nadleśnictwa. Policja jest pewna, że to było podpalenie. Wskazuje też członków jednostek ochotniczych jako sprawców.
W wyniku prowadzonych czynności w tej sprawie ustalono, że osoby będące członkami Ochotniczej Straży Pożarnej, w okresie od 2013 r. do 16.09.2016 r., systematycznie w celu uzyskania środków finansowych za udział w akcji gaśniczej dokonywali podpaleń lasów, pól oraz stert bel słomy powodując straty na szkodę osób prywatnych, jak również lasów państwowych
- informuje policja. Radzyńska prokuratura dla dobra śledztwa nie zdradza wielu szczegółów.
Badamy sprawę. Postępowanie jest w fazie wstępnej
- mówi prokurator Janusz Syczyński z Prokuratury Rejonowej w Radzyniu.
Dwie osoby usłyszały zarzuty niszczenia mienia. Nie zastosowano wobec nich środków zapobiegawczych. Śledztwo trwa i jest bardzo rozwojowe
- mówi Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Podejrzani to 25-letni mieszkaniec gm. Drelów, który 16 września w miejscowości Żerocin miał podpalić kompleks leśny oraz 29-letni mieszkaniec gminy Drelów, podejrzany o podłożenie ognia 16 sierpnia 2015 r. na terenie Leśnictwa Witoroż i spowodowanie zagrożenia dla 90-letniego drzewostanu liściastego. Straty w wyniku pożaru z sierpnia ubiegłego roku to około 10 tys. zł na szkodę Nadleśnictwa Międzyrzec.
Podpalacze niszczyli mienie warte tysiące, a jeśli byli strażakami jak wskazuje policja - robili to dla kilkudziesięciu złotych. Za godzinę udziału w akcji strażak w gminie Drelów dostaje 15 zł. Pożar z 16 września druhowie gasili od godz. 16 do 19. Za udział w tej akcji ochotnicy otrzymali po 45 zł.
Oburzony i zniesmaczony sytuacją jest Piotr Kazimierski, wójt gminy Drelów.
Nie ma słów na potępienie tego czynu. Dla mnie to, że strażak wznieca pożar po to, by go gasić jest wręcz nie do wyobrażenia
- mówi Kazimierski. Podkreśla, że gdy potwierdzą się przypuszczenia o tym, że podpalaczami są druhowie ochotnicy natychmiast usunie ich z szeregów OSP.
Nie zostanie tu po nich nawet ślad. Za skalanie munduru powinni zostać bez pardonu ukarani. To przecież osoby, które jak nikt inny wiedzą czym może się skończyć podpalenie lasu
- zaznacza. Zamierza też spotkać się ze wszystkimi strażakami ochotnikami w swojej gminie.