Do groźnie wyglądającej sytuacji doszło w dniu 5 grudnia. Wtedy też do zakładu drobiarskiego w Międzyrzecu Podlaskim wpłynęła przesyłka listowa. Okazało się, że po otwarciu, przesyłka zawierała dziwny biały proszek. Zaniepokojenie pracownicy oraz dyrekcja zakładu zgłosiła sprawę od razu na policję, zgodnie z procedurami obowiązującymi w firmie. Pojawiła się Straż Pożarna oraz specjalna jednostka chemiczna straży pożarnej z Lublina, która sprawdzała zawartość przesyłki. W pewnym momencie ruch w zakładzie został wstrzymany. Pracownicy nie byli wypuszczani z budynków firmy, nikogo również nie wpuszczano.
- Sama substancja okazała się nietoksyczna i nie powodowała żadnego zagrożenia. Pracownicy po tym mogli opuścić zakład. Był to swojego rodzaju prawdziwy test postępowania w sytuacji kryzysowej. Postąpiliśmy zgodnie z naszymi wewnętrznymi procedurami które mówią o tym, że bezpieczeństwo pracowników jest na pierwszym miejscu - mówi Grażyna Prokopiuk, dyrektor generalny Sedar S.A.
Więcej na ten temat w najbliższym wydaniu tygodnika "Wspólnota".