reklama

Nie wierzymy, że to nasi podpalali

Opublikowano:
Autor:

Nie wierzymy, że to nasi podpalali - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook
KulturaNa dwóch strażaków z najlepszej jednostki OSP w powiecie padło podejrzenie o podpalanie lasów. - Jest nam bardzo głupio, bo to się odbiło na całej jednostce - mówią strażacy z Kwasówki, ale nie wierzą w winę kolegów.

O "podpalaczach" w gminie Drelów było głośno nawet w ogólnopolskich mediach. O sprawie w ubiegłym tygodniu pisała również "Wspólnota". Przypomnijmy: policja ustaliła, jakoby osoby będące członkami Ochotniczej Straży Pożarnej, w okresie od 2013 r. do 16.09.2016 r., systematycznie w celu uzyskania środków finansowych za udział w akcji gaśniczej dokonywali podpaleń lasów, pól oraz stert bel słomy, powodując straty na szkodę osób prywatnych, jak również lasów państwowych.


Prokuratura podejrzewa w tej sprawie dwóch mężczyzn: 25-latka oraz 29-latka, obaj z gminy Drelów. Pierwszy miał 16 września w Żerocinie podpalić las. Drugi, 29-letni mieszkaniec gminy Drelów, jest zaś podejrzany o podłożenie ognia 16 sierpnia 2015 r. na terenie Leśnictwa Witoroż i zagrożenie spłonięcia 90-letniego drzewostanu.


Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty niszczenia mienia. Nie zastosowano wobec nich środków zapobiegawczych. Prokuratura poinformowała nas, że śledztwo trwa i jest bardzo rozwojowe.

Tymczasem strażacy z OSP Kwasówka czują niesmak. Podejrzani to druhowie z ich jednostki, a jeden z nich to jej prezes.


Mówią, że są niewinni


Wiadomość o tym, że dwóch strażaków mogło podkładać ogień reszta OSP przyjęła z osłupieniem.

- To był szok. Myśleliśmy, że ktoś robi sobie niesmaczne żarty. Gdy te sygnały zaczęły do nas dochodzić, nie chcieliśmy w to uwierzyć -

mówi Marek Jóźwik, naczelnik jednostki, który pełni tą funkcję od 2016 roku.

W ubiegły piątek (7 października) w Kwasówce odbyło się otwarte zebranie zarządu OSP z wójtem i komendantem gminnym OSP, w którym uczestniczyli też podejrzani w sprawie podpaleń. Podczas tego spotkania zostali zawieszeni w czynnościach strażaka i pełnionych funkcjach. Złożyli też wyjaśnienia.


- Mówili, że są niewinni, że to musi być jakaś pomyłka i że zrobią wszystko, by dociec prawdy

- relacjonuje naczelnik. Marek Jóźwik nie wierzy, że jego koledzy mogli podpalać. Podobnie Jacek Siłaczuk, wiceprezes jednostki.


(…)
Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo