O "podpalaczach" w gminie Drelów było głośno nawet w ogólnopolskich mediach. O sprawie w ubiegłym tygodniu pisała również "Wspólnota". Przypomnijmy: policja ustaliła, jakoby osoby będące członkami Ochotniczej Straży Pożarnej, w okresie od 2013 r. do 16.09.2016 r., systematycznie w celu uzyskania środków finansowych za udział w akcji gaśniczej dokonywali podpaleń lasów, pól oraz stert bel słomy, powodując straty na szkodę osób prywatnych, jak również lasów państwowych.
Prokuratura podejrzewa w tej sprawie dwóch mężczyzn: 25-latka oraz 29-latka, obaj z gminy Drelów. Pierwszy miał 16 września w Żerocinie podpalić las. Drugi, 29-letni mieszkaniec gminy Drelów, jest zaś podejrzany o podłożenie ognia 16 sierpnia 2015 r. na terenie Leśnictwa Witoroż i zagrożenie spłonięcia 90-letniego drzewostanu.
Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty niszczenia mienia. Nie zastosowano wobec nich środków zapobiegawczych. Prokuratura poinformowała nas, że śledztwo trwa i jest bardzo rozwojowe.
Tymczasem strażacy z OSP Kwasówka czują niesmak. Podejrzani to druhowie z ich jednostki, a jeden z nich to jej prezes.
Mówią, że są niewinni
Wiadomość o tym, że dwóch strażaków mogło podkładać ogień reszta OSP przyjęła z osłupieniem.
- To był szok. Myśleliśmy, że ktoś robi sobie niesmaczne żarty. Gdy te sygnały zaczęły do nas dochodzić, nie chcieliśmy w to uwierzyć -
mówi Marek Jóźwik, naczelnik jednostki, który pełni tą funkcję od 2016 roku.
W ubiegły piątek (7 października) w Kwasówce odbyło się otwarte zebranie zarządu OSP z wójtem i komendantem gminnym OSP, w którym uczestniczyli też podejrzani w sprawie podpaleń. Podczas tego spotkania zostali zawieszeni w czynnościach strażaka i pełnionych funkcjach. Złożyli też wyjaśnienia.
- Mówili, że są niewinni, że to musi być jakaś pomyłka i że zrobią wszystko, by dociec prawdy
- relacjonuje naczelnik. Marek Jóźwik nie wierzy, że jego koledzy mogli podpalać. Podobnie Jacek Siłaczuk, wiceprezes jednostki.
(…)
Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.