Przypomnijmy. Pożar wybuchł późnym popołudniem w poniedziałek 9 lutego. Gasili go zawodowi strażacy i ochotnicy z OSP z kilku okolicznych miejscowości. Do walki z ogniem trzeba było nawet użyć wody z pobliskiej rzeki. Nikt nie został ranny, ale szkody okazały się ogromne - oszacowano je na 400 tys. zł. Pierwsze informacje docierające z policji mówiły o możliwym podpaleniu budynku. Prokuratura również rozpoczęła śledztwo w tym kierunku. Poszkodowani wyznaczyli nagrodę za wskazanie podpalacza - 20 tys. zł.
Postępowanie jest w toku. Na tym etapie nie można kategorycznie stwierdzić, że było to podpalenie
- informuje Janusz Michaluk, komendant międzyrzeckiego komisariatu. Nie udziela bliższych informacji dotyczących przesłuchania świadków. Do kiedy potrwa śledztwo.
Będzie to zależało od opinii biegłego, która pojawi się za ok. miesiąc
- mówi komendant.
Nagroda nadal jest aktualna. Jeżeli ktoś się zgłosi i pomoże to ją wypłacimy
- informują właściciele spalonej nieruchomości.