Podczas czwartkowego spotkania mieszkańców Mań z Krzysztofem Adamowiczem, wójtem gminy Międzyrzec, dyskutowano właśnie o MOW. Niewielka grupka mieszkańców jest pozytywnie nastawiona na otwarcie takiej placówki, jednak większość ludzi jest przeciwna. Obawiają się, że młodzież z ośrodka będzie stwarzać same problemy.
Z kłopotami, ale niegroźni
Czy ktoś nam obieca, że młodzież ta nie wybije na przykład szyb w naszych domach? Albo że nie będą nas zaczepiać bez powodu? Przecież to są osoby, które mają problemy!
- mówią oburzeni mieszkańcy Mań.
Adamowicz uspokajał i wyjaśniał.
Pan Karwowski, który chce wynająć obiekt, ma duże doświadczenie, ponieważ prowadzi dwa Młodzieżowe Ośrodki Wsparcia. Zajmują się one wychowaniem młodzieży z problemami z nauką i adaptacją w środowisku szkolnym. Podczas rozmowy z wychowankami, nauczycielami, jak również z mieszkańcami, którzy sąsiadują z tą placówką, nie usłyszeliśmy negatywnych opinii.
Wójt podkreślał, że taki ośrodek to normalna szkoła, która różni się tylko tym, że jest internat i stała opieka nad uczniami.
Młodzi ludzie, którzy będą chcieli opuścić ośrodek, nie mogą wyjść sami. Musi z taką osobą być opiekun bądź wychowawca
- podkreślał Adamowicz.
Miała być szkoła, ale jest nieopłacalna
Mieszkańcy Mań zarzucili wójtowi, że nie wywiązuje się z obietnicy, gdyż mówił, że budynek ponownie będzie funkcjonować jako szkoła, a teraz okazuje się, że zamiast szkoły w planach jest ośrodek. Adamowicz tłumaczył, że to efekt analizy.
Tam, gdzie są klasy 7- i 8-osobowe, rodzice deklarują, że zabiorą uczniów z tych klas, ponieważ dziecko, które jest uzdolnione nie ma z kim konkurować, a to jest potrzebne. Na tym terenie nie ma aż tylu dzieci, żeby stworzyć większe klasy. Po drugie, koszty związane z utrzymaniem i stworzeniem dogodnych warunków do nauki są wysokie, a środków unijnych na tego typu inwestycje nie ma - wójt podkreślił, że na utrzymanie szkoły trzeba wydać ok. 200 tys. zł rocznie i to pod warunkiem, że wszystkie dzieci by do niej przyszły. - A to jest nierealne, gdyż to rodzic decyduje, gdzie pośle dziecko. Nikt nie zdecyduje za nich, gdzie dzieci mają uczęszczać do szkoły
- tłumaczy Adamowicz.
Gmina na pewno nie straci
Koszt utrzymania pustego budynku kosztuje gminę 20 tys. rocznie. Jeżeli powstanie ośrodek, wówczas zysk na pewno przewyższy roczny koszt utrzymania budynku - dzierżawa za każdy metr sięga od kilku do kilkunastu złotych.
Wszystkie środki, które będą generowały zysk z tej dzierżawy, zostaną w gminie
- zapewnia Adamowicz.
Mimo tych argumentów, mieszkańcy nie są do końca zachwyceni pomysłem dzierżawy budynku pod ośrodek wychowawczy. Tym bardziej, że nie mieli okazji porozmawiać z inwestorem, który mógłby rozwiać wszelkie wątpliwości.
Jeżeli mieszkańcy chcą zorganizować wyjazd do jednego z ośrodków pana Karwowskiego to zrobimy wszystko, aby taki wyjazd miał miejsce. Umówimy się z nim na jakiś dzień i każdy, kto będzie chciał, dostanie szansę na rozmowę i zadanie pytania
- kończy Adamowicz.