Małżeństwo Siłaczuków: sołtys i radny chce wybudować dwa budynki inwentarskie o średnim rocznym stanie kurcząt dla całej fermy w ilości 51668 sztuk. Inwestycja ma powstać we wsi. Z działką, na której jest planowana, graniczą bezpośrednio 24 inne. Inwestorka zapewnia i potwierdza to raportem oddziaływania na środowisko, że uciążliwość kurników zamknie się w granicach jej działki. Mieszkańcy są oburzeni, bo uważają, że mimo wysokiego płotu i pasa zieleni oddzielającego kurniki oraz innych technicznych rozwiązań, i tak będą musieli oddychać powietrzem z fermy. Załamują ręce i proszą, by małżeństwo Siłaczuków odstąpiło od budowy. Ci jednak nie zamierzają.
To moja działka i mogę z nią robić co chcę, a gdzie mam postawić, żeby pasowało?
- mówiła Sylwia Siłaczuk w odpowiedzi na apele mieszkańców Puchacz, Sitna i Szach. To właśnie te trzy miejscowości obawiają się o to, że kurniki zatrują im życie.
Terminy minęły
Postępowanie w sprawie inwestycji trwa od 31 marca ubiegłego roku. 27 lipca urząd gminy na tablicach informacyjnych: w siedzibie urzędu, w Puchaczach oraz na stronie Biuletynu Informacji Publicznej udostępnił informację na temat inwestycji. Trzykrotnie: pierwszy raz 27 lipca, później od 19 marca do 6 maja oraz od 17 sierpnia do 19 września. Problem w tym, że nikt z mieszkańców tego ogłoszenia nie widział. Nie mieli więc możliwości protestowania przeciwko budowie i składania odwołań. Na podstawie raportu o oddziaływaniu na środowisko przygotowanym na zlecenie inwestorów pozytywnie w sprawie realizacji inwestycji wypowiedzieli się: Wójt Gminy, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska i Sanepid. Uprawomocniły się już wszystkie decyzje z wyjątkiem tej dotyczącej warunków zabudowy. Na odwołanie od nich mieszkańcy mieli czas przez 14 dni od wydania. Te terminy już dawno minęły.
(…)
Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.