Jeszcze w kwietniu, Paweł Nakonieczny, członek zarządu województwa, informował w "Dzienniku Wschodnim", że międzyrzecki przewoźnik wypracował w ubiegłym roku zysk. Dlaczego więc zarząd województwa chce się pozbyć tej firmy?
Straty i kurczenie się udziału w rynku
Nie jest prawdą, że firma wypracowała zysk. Dodatni bilans pochodzi ze sprzedaży mienia, a nie z działalności podstawowej
- podkreśla zdecydowanie Beata Górka, rzecznik prasowa Urzędu Marszałkowskiego. Tłumaczy:
Zarówno przewozy, stacja paliw, jak i stacja diagnostyczna mają w 2014 r. 150 tys. straty. Udział firmy w rynku transportowym się skurczył, dlatego konieczne było ograniczenie etatów kierowców do wymiaru ¾
- wyjaśniła.
Górka dodaje, że wszystkie PKS-y, których właścicielem jest samorząd województwa przynoszą straty.
Na ich pokrycie idą środki ze sprzedaży zbędnego mienia. Na dłuższą metę nie ratuje to spółek, choć doraźnie pozwala im przetrwać
- mówi rzecznik. I zapewnia, że choć ostatnio Sejmik nie zgodził się na sprzedaż PKS Międzyrzec, to sprawa niewątpliwie jeszcze powróci.
Marzenie prezesa PKS
Jarosław Siedlanowski, prezes zarządu PKS Międzyrzec naturalnie nie ocenia i nie krytykuje władz wojewódzkich, czyli swoich przełożonych. Chętniej mówi o swoim marzeniu. Pragnie, aby jego spółka znalazła się w takiej sytuacji, jak PKS Łuków, który poprawił swoją sytuację ekonomiczną i jakość usług dla gmin powiatu łukowskiego.
Tam władze powiatu zadbały nie tylko o kondycję PKS, ale też o to, aby w przyszłości ta spółka miała dużo tras do obsługi. W Łukowie autobusy mają prawie dwukrotnie większe obłożenie i zlecone usługi niż międzyrzecki przewoźnik. Gminy współpracują razem z powiatem i PKS, a mieszkańcy mają zapewnione przewozy.
Też bym sobie życzył takiej sytuacji w naszym powiecie bialskim. Szkoda, że w projekcie planu transportowego jest jedynie zapowiedź wystawienia pod przetarg tylko 16 linii powiatowych. Niektóre z miejscowości nie będą zatem skomunikowane z Białą Podlaską, czyli ze "stolicą" powiatu. Samorząd określający potrzeby transportowe może nawet wskazać przewoźnika na swoim terenie, jak stało się w Łukowie
- mówi Jarosław Siedlanowski.
Abramowicz zainteresuje się planami sprzedaży
Kiedy obecne władze powiatu bialskiego zapowiadają, że nie chcą dokładać do komunikacji i skorzystać z pomocy ludności z wielu wsi, prawdopodobnie już w 2017 r. prywatni przewoźnicy będą kursować tylko na głównych trasach i swobodnie windować wysokie stawki za przejazdy.
Przygotowaniami do sprzedaży międzyrzeckiego PKS zainteresował się poseł Adam Abramowicz.
Zamierzam także jeszcze raz powrócić do wyjaśnienia likwidacji PKS Biała Podlaska
- zapowiada.