reklama

[Międzyrzec] Zamknięte przychodnie. Z katarem do szpitala.

Opublikowano:
Autor: Sylwia Hukaluk

[Międzyrzec] Zamknięte przychodnie. Z katarem do szpitala. - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook
KulturaTrzy na cztery przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej w mieście zamknęły drzwi. Protestują. W piątek chorych przyjmowała jedynie przychodnia dr Szczepana Kunki oraz Izba Przyjęć w międzyrzeckim szpitalu. W środę wszystko wróciło już do normy.

W środę rano sytuacja wróciła już do normy. Było nerwowo ale wszystkie międzyrzeckie przychodnie pracują już normalnie. 

Sytuacja miała związek z tym, że Ministerstwo obciążyło lekarzy nowymi obowiązkami, co spowodowało, że zażądali oni większych pieniędzy na funkcjonowanie przychodni. 

Lekarze, którzy pozamykali swoje gabinety związani są z Porozumieniem Zielonogórskim. To oni negocjują warunki z Ministrem Zdrowia. W czterech województwach Polski tego problemu nie ma wcale, bo wszystkie przychodnie podpisały umowę. Najgorzej jest w woj. lubelskim i lubuskim. W woj. lubelskim dotyczy to aż 246 jednostek (dane z 2 stycznia). Międzyrzeckie przychodnie się przyłączyły. Nie chcą leczyć za 136 zł na pacjenta przez rok. Uważają, że to mało, bo działają na podstawie tzw. "listy aktywnej". Oznacza to, że otrzymują rocznie tyle pieniędzy ilu mieszkańców wypełniło u nich deklaracje wyboru lekarza rodzinnego. W Międzyrzecu czekają na wyniki negocjacji. Warunki są twarde. 

- Już nie mamy z czego ustępować - mówią lekarze. Wskazują wiele minusów nowej organizacji podstawowej opieki zdrowotnej i protestują. 

Rośnie kolejka i niezadowolenie 

Choć nie wszyscy pacjenci w Międzyrzecu mogą korzystać z porad swoich lekarzy, bez opieki nie zostali. 

Pełni ją międzyrzecki szpital oraz przychodnia przy ul. Piłsudskiego, która umowę z NFZ podpisała. W piątek do godz. 13 szpitalni lekarze przyjęli ponad 100 pacjentów. Sytuacja jest dla nich niekomfortowa. Kolejka rośnie. Niezadowolenie też. 

Staramy się reagować jak najszybciej. Jeśli na Izbie czeka wiele osób, porady udziela nawet kilku lekarzy jednocześnie: pediatra, internista i chirurg

- tłumaczy Wiesław Zaniewicz, dyrektor szpitala. Porozumienie z NFZ w tej sprawie zawarł już w poniedziałek. Szef szpitala spodziewa się, że jeśli przychodnie nie dogadają się z NFZ Izbę Przyjęć w poniedziałek i kolejnych dniach może zalać fala chorych. Póki co, szpital zastępując przychodnie przyjmuje głównie dzieci.

Być może się narażę, ale wydaje mi się to brakiem dobrej woli ze strony lekarzy związanych z Porozumieniem

- komentuje. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo