- To jakaś kpina, żeby w siedemnastotysięcznym mieście, nie licząc ludności z okolicznych wsi nie było żadnej apteki dyżurnej - komentuje Czytelnik, któremu zdarzyło się ostatnio w sytuacji silnego bólu zastać zamknięte drzwi apteki. - O godzinie 5. rano potrzebowałem "na już" silnego leku, którego ani Ibuprom ani Ketonal nie zastąpią, a musiałem czekać do 7. To tylko 2 godziny, ale gdybym miał atak o 23-24 ? - przedstawia swój problem mężczyzna.
Do niedawna problem dyżurów nocnych nie istniał, bo w Międzyrzecu funkcjonowała apteka całodobowa. W ostatnim czasie ograniczyła ona godziny pracy do 22. Mimo prób kontaktu nie udało nam się skontaktować z regionalnym dyrektorem sieci, a miejscowa szefowa apteki odmawia komentarza.
(…)
Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).