Wpływ na moją decyzję miała po części choroba, a po części zmęczenie materiału
- mówi Szczerbicki, który dyrektorem był od 8 lat. Dodaje:
To odpowiedzialna robota związana z organizacją wielu imprez, a ja mam trochę inne plany życiowe. Po prostu nie wyrabiam. A o zdrowie trzeba dbać.
Szczerbicki dodaje, że przed czterema laty przeszedł operację, a teraz jego stan się pogorszył. Pytany, czy na pewno jego decyzja nie ma związku ze zmianami we władzach miasta, uśmiecha się i zaprzecza.
Ta decyzja zapadła po długich przemyśleniach. Już w styczniu sygnalizowałem w rozmowie z burmistrzem, że coś takiego może nastąpić, a teraz doszliśmy do wspólnego wniosku, że należy wykonać płynne przejście
- mówi.
Badając sprawę Szczerbickiego trafiliśmy na ciekawą historię. W MOK-u dochodziło już do podziałów, np. w przypadku chóru Wiarus. Ponoć tarcia pojawiły się też w ostatnich miesiącach, a dyrektor musiał balansować między dwiema stronami sporu. Do tego doszła sprawa wynajęcia sali dla Świadków Jehowy w Wielki Piątek.
Świadkowie mieli już obiecany wynajem sali w MOK-u.
Jesteśmy budżetową instytucją kultury, która musi zarabiać. Oni złożyli podanie o wynajem sali. Tak jak każdy kościół wcześniej chcieli zapłacić. My zapewniamy elektryka, światło, mikrofony i po prostu kasujemy należność
- mówi Szczerbicki. I dodaje:
W myśl art. 25 Konstytucji wszystkie Kościoły i związki wyznaniowe są sobie równe. Burmistrz nakazał jednak odwołać wynajem.
Kilka dni wcześniej przeciwko wynajmowaniu sali protestował podczas mszy świętej w Niedzielę Palmową ks. Józef Brzozowski z parafii św. Mikołaja (nie udało się nam z nim skontaktować).
To co powiedział proboszcz, nie miało wpływu na moją decyzję
- przekonuje burmistrz Zbigniew Kot. A co miało? Chęć zajęcia sali przez burmistrza.
W pierwszej kolejności pomieszczenia miejskie muszą zapewnić realizację zadań placówek, a dopiero później mogą wychodzić na zewnątrz. Z przykrością znalazłem się w takiej sytuacji, że cały dzień przyjmowałem wspólnoty mieszkaniowe na korytarzu. To niedopuszczalne. W Wielki Piątek chciałem się też spotkać z pracownikami, podsumować najbliższy okres. Wyszło niezręcznie, ale byli u mnie przedstawiciele tego zboru i powiedziałem, że jest wiele sal prywatnych w Międzyrzecu i można sobie poradzić
- tłumaczy Kot.
Burmistrz przekonuje, że o dyskryminacji nie może być mowy.
Jeśli byłaby dyskryminacja to oni nigdy nie mogliby skorzystać z tej sali. A korzystali nieraz
- przekonuje burmistrz.
Co na to sami zainteresowani?
Trudno po tak długim czasie odnosić się do tej sprawy, a tym bardziej nie chcemy spekulować na jej temat. Ostatecznie miejscowi Świadkowie Jehowy wynajęli inny obiekt, w którym wraz gośćmi, mogli godnie rozpamiętywać doroczną Pamiątkę śmierci Jezusa
- odpowiada dyplomatycznie Ryszard Jabłoński, rzecznik prasowy Świadków Jehowy w Polsce.
Szczerbicki zapewnia, że sprawa sali dla Świadków Jehowy nie miała wpływu na jego decyzję.
Kot nie zamierza ogłosić konkursu na nowego dyrektora. Chce sam go wskazać. Skąd ten pomysł? Twierdzi, że to lepsze rozwiązanie, bo zainteresowanie takimi posadami - jak miał pokazać ostatnio nabór na dyrektora żłobka - nie jest zbyt wielkie.
Potrzebny jest człowiek, który trochę uspokoi emocje. Nie chcę, żeby załoga nagle się podzieliła i zaczęła naciskać, żeby następcą była ta czy inna osoba z jej grona, nie chcę uwikłać nowego dyrektora w jakieś powiązania
- tłumaczy Kot. Nazwisko nowego szefa Ośrodka możemy poznać jeszcze w kwietniu.