Puchacze, czyli miejsce, gdzie miało się odbyć święto plonów znajdują się poza strefą zapowietrzoną - a w takich strefach jest zakaz organizowania dużych zgromadzeń. Teoretycznie dożynki mogłyby się więc odbyć. Dlaczego postanowił Pan, że dożynek jednak nie będzie?
- Ta decyzja zrodziła się, gdy pojawiło się drugie ognisko ASF w gm. Międzyrzec - w Sitnym. Przedyskutowałem ją z radnymi gminy, z częścią sołtysów, z którymi mieliśmy okazję się spotkać oraz z proboszczem z Dołhy. Podjęliśmy decyzję, że rezygnujemy z drugiej części dożynek - rozrywkowej. Ograniczamy się do sacrum - Mszy św. w intencji rolników i mieszkańców oraz ich rodzin. Będziemy się też modlić o dobre i trafne decyzje.
Strefa zapowietrzona, w której zgodnie z rozporządzeniem wojewody wprowadzono zakaz nie tylko zgromadzeń masowych, ale również - co dla mnie jest kuriozum - zakaz zbiorowego polowania na dzika. Puchacze nie znalazły się w strefie zapowietrzonej, ale są w strefie zagrożonej. Granica przebiega po drodze powiatowej prowadzącej do Szach, gdzie w odległości 300 metrów jest miejsce, w którym miały się odbyć dożynki. Nie wyobrażamy sobie organizacyjnie przeprowadzić je tak, abyśmy mogli zapewnić bezpieczeństwo epidemiologiczne.
(…)
Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.