Wiele kontrowersji wzbudza nasze kino, ale cóż.. "Sława", jak to kobieta, zmienną jest, a że zmiany są potrzebne wiedzą wszyscy. Nie tak dawno dyskutowaliśmy na ten temat. Nie była to też spokojna pogawędka i wymiana uprzejmości, a naprawdę rzeczowa, konstruktywna rozmowa, co dowodzi, że każdemu na Niej zależy.
Pojawiły się też plotki, że kino zostanie zlikwidowane, bo jest pomysł z przeprowadzką Miejskiego Ośrodka Kultury do Pałacu Potockich. Jednak pan dyrektor Leszek Szczerbicki prostuje:
Pomysł mamy inny. Wiadomo, że chodzi o pieniądze. Zmienimy formułę funkcjonowania. Będzie tylko jeden pracownik MOK, do którego obowiązków będzie należała obsługa seansów. Będzie to działało weekendowo, czyli sobota i niedziela, i będzie pewność, że będą się odbywały.
Teraz jest tak, że utrzymanie kina rocznie wynosi około 90 tysięcy złotych. Wpływy z biletów to niecałe 20 tysięcy, więc łatwo jest obliczyć, że zamiast tego można zrobić kilka dobrych koncertów. Tym bardziej, że w tym momencie te pieniądze nie wpływają na rozwój MOK, a wędrują do dystrybutorów.
Czy to dobre rozwiązanie? Na pewno znajdzie i przeciwników i sympatyków. Oczywiście cały problem wymaga jeszcze wielu przemyśleń i planów. O planach i potrzebach odnowienia sali kinowej rozmawialiśmy już miesiąc temu - Pytania z Urzędu II.
Moim zdaniem, najważniejsze jest to, że temat jest poruszany i rozwiązania są szukane na różnych płaszczyznach, a co cieszy podwójnie: władze biorą pod uwagę sugestie mieszkańców.
Przeprowadziliśmy ankietę "Co może uratować nasze kino?". Głosy rozłożyły się następująco:
44.76% (47) - Pewność, że film zawsze będzie wyświetlany.
40% (42) - Lepsze fotele, projektor, ogólnie wyposażenie.
12.38% (13) - Możliwość kupienia popcornu i czegoś do picia przed seansem.
2.86% (3) - Niższe ceny biletów.
100% - 105 osób