Do incydentu doszło w czwartek przed południem na dworcu autobusowym w Lublinie. Akurat Krystyna Kotnarowska z Międzyrzeca wsiadała wraz z synem niepełnosprawnym do busa firmy Usługi Transportowe Przewóz Osób Jerzy Kostrzewa. Pomagała też w powrocie z kliniki do domu niewidomemu międzyrzeczaninowi Janowi Pożarowszczykowi.
Najpierw kupiła ulgowy bilet dla syna i czekała na wejście niepełnosprawnego. Nagle okazało się, że kierowca nie chce panu Janowi sprzedać ulgowego biletu.
- Pani z synem wejdzie, a pan nie wejdzie. Nie będę wieźć samych niepełnosprawnych! - twardo oświadczył, kiedy przed sobą zobaczył legitymację potwierdzającą I grupę inwalidzką.
Niewidomy nie miał pieniędzy na bilet normalny
Janusz Pożarowszczyk ze smutkiem wspomina ten incydent.
- Było to bardzo przykre, gdy kierowca powiedział, że nie ma więcej miejsc dla niepełnosprawnych. W busie były przecież wolne siedzenia. Pani Krystyna mówiła, że było ich aż 9. Po Polsce jeżdżę na wielu trasach i po raz pierwszy spotkałem się z taką sytuacją. Często w innych regionach najpierw kierowcy zapraszają do pojazdu osoby niepełnosprawne - mówi rozżalony pan Janusz. Dodaje, że akurat nie miał pieniędzy na bilet normalny, a posiadał tylko wyliczone na ulgowy ze zniżką.
Oburzona kobieta kupiła niewidomemu normalny bilet. Wówczas kierowca wpuścił go do pojazdu.
Niewidomi są dyskryminowani
Janusz Pożarowszczyk uskarża się, że już kilkakrotnie składał skargi do Urzędu Marszałkowskiego na przewoźników lekceważących niepełnosprawnych. Działa bowiem w zarządzie międzyrzeckiego koła Polskiego Związku Niewidomych.
- Nasi członkowie są dyskryminowani przez część kierowców. Ludzie przepłacają za bilety, gdyż nie mogą doprosić się należnej ulgi. Sygnalizowałem to do Urzędu Marszałkowskiego, ale nie było efektów - mówi.
Poprosiliśmy Beatę Górkę, rzecznik prasową marszałka województwa lubelskiego o odpowiedź na te skargi. Wyjaśniła, że w dokumentach urzędu odnaleziono jedną skargę Janusza Pożarowszczyka. Przysłała potwierdzenie, że w 2015 r. wysłano pismo do tej osoby.
- Opisana sytuacja jest skandaliczna i zostanie poddana szczegółowej kontroli (nasza kompetencja obejmuje niehonorowanie ulgi ustawowej). Przystąpimy do wyjaśniania sprawy, poprosimy przewoźnika o złożenie wyjaśnień - obiecała Beata Górka.
Zaznaczyła, iż skarga zostanie zbadana dogłębnie.
- Skontaktujemy się również z panią Krystyną. Opisana sprawa wskazuje, że powinna się nią zająć też Inspekcja Transportu Drogowego, bo naganny stan pojazdu, to właśnie kompetencja inspekcji - wyjaśniła rzecznik.
Właściciel przeprasza i obiecuje
Mieliśmy kłopot ze skontaktowaniem się z kierownictwem firmy przewozowej. Początkowo nie było odpowiedzi na telefony. Później pojawił się SMS z oryginalnym zapisem "co tam".
Później jednak zadzwonił do nas właściciel firmy Usługi Transportowe Przewóz Osób Jerzy Kostrzewa. Powiedział nam, że jeśli pasażer posiadał legitymację, to kierowca powinien sprzedać bilet ulgowy.
- Jeśli pani z Międzyrzeca żąda, to oddam jej należność za nadpłacony bilet. Równocześnie przepraszam niewidomego za incydent. Będę rozmawiać o tym z kierowcą, który już jest doświadczony, gdyż wcześniej pracował w PKS. Nie zawsze rutyna jest dobra - powiedział Jerzy Kostrzewa.