W rocznicę ludobójstwa na Wołyniu pani Janina zgodziła się opowiedzieć "Wspólnocie" o tym co przeszła. Nie miała nawet czterech lat, gdy zamordowano jej rodzinę. Ona jedyna ocalała. Dziś mieszka w Zamościu. Była współzałożycielem, a obecnie jest prezesem Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu.
Rozmawiamy telefonicznie. Jest uprzejmą i elokwentną osobą. Gdy pada pierwsze pytanie, dotyczące wydarzeń sprzed 74 lat, mówi: - Ciężko do tego wracać. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli ci co przeszli tę gehennę nie będą o tym mówić, prawda się zatraci. Ukraińcy już mówią, że to my ich mordowaliśmy. Obawiam się, że kolejne pokolenia będą o to posądzane. Trzeba płakać, ale też trzeba mówić - kwituje.
(…)
Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.