Mleko, dżem, ser, kaszę, makaron, groszek z marchewką i klopsiki można było pobierać od 9 czerwca. O taką pomoc mogły się starać osoby, których dochód nie przekracza 813 zł (dla osoby samotnej) lub 684 zł (w rodzinie).
- Wydaliśmy praktycznie wszystko - mówi Dorota Świrydziuk, kierownik GOPS. Nie jest to jednak ostatnia możliwość zdobycia żywności. - Program, na który podpisaliśmy umowę będzie obowiązywał do końca lutego 2016. Żywność systematycznie będzie dostarczana - zapowiada kierownik.
W ostatnim rzucie każdy potrzebujący mógł dostać ok. 11 kg. jedzenia. W gminie jest 600 takich osób. To kiedy GOPS znów będzie rozdawał jedzenie, zależy od możliwości transportowych gminy. To bowiem strażacy z OSP przywożą pożywienie z Banku Żywności.
- Nie zamawiamy transportu ciężarówką, bo nie mamy gdzie tych produktów przechowywać - przyznaje Świrydziuk.
Pomoc najbiedniejszym realizowana jest ze środków Unii Europejskiej przy współudziale Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. To pierwsza taka akcja organizowana w tym roku przez GOPS.