Receptą na udany związek jest zrozumienie drugiego człowieka
- mówi Pani Ania, mieszkanka Lubartowa. Swojego męża poznała w szkole, po pięciu latach wzięli ślub, a dzisiaj po 35 latach wspólnego życia są szczęśliwym małżeństwem.
Trzeba sobie ufać, a wszystko będzie dobrze, to jest mój przepis
- dodaje.
Takiej recepty nie znalazło również 46 par, które w 2015 roku się rozwiodły. W tym roku do 23 grudnia sądy przypieczętowały rozstanie 40 par.
Ciężko jednak mówić o jakiejkolwiek tendencji zwyżkowej czy zniżkowej, gdyż różnice w ilości rozwodów na przestrzeni kilku ostatnich lat są niewielkie
- podkreślają pracownicy wydziału spraw obywatelskich międzyrzeckiego magistratu. Zmienia się jednak podejście społeczne do tych spraw. Przestajemy patrzeć z nieufnością czy podejrzliwością na osoby, których małżeństwo skończyło się rozwodem, bo mają kogoś w takiej sytuacji w bliskim otoczeniu. Na przestrzeni ostatnich lat statystyki wskazują niewielkie wahania w ilości ślubów. Biorąc pod uwagę ostatnie dwa lata tendencja jest w Międzyrzecu rosnąca. W 2016 roku ślub wzięło 176 par, natomiast rok wcześniej - 162
Ciąża i szybki ślub
Często scenariusz jest taki: wielka miłość, kilkuletni związek (ciąża), ślub i wesele, a po kilku latach rozwód. To zjawisko coraz częściej dotyczy małżonków ze stażem mniej niż 5 lat małżeństwa. Rzadziej rozwodzą się małżeństwa ze stażem bliskim 20 lat. Przykładem jest Monika (33 lata) z Międzyrzeca.
Wyszłam za mąż wcześnie. Miałam 22 lata. To chyba nie jest dobry wiek na zakładanie rodziny
- przyznaje.
Wytrwali ze sobą rok. Potem tyle samo separacji i rozwód.
Przyczyną był alkohol i nieodpowiedzialność byłego męża. Nie potrafiliśmy się dogadać w najprostszych sprawach i ciągle mnie okłamywał. Musiałam się wyprowadzić dla dobra i spokoju dziecka
- tłumaczy kobieta.
Od rozwodu minęło już 11 lat. Zapytana, czy ponownie zdecydowałaby się na małżeństwo gdyby się zakochała odpowiada szybko.
Na pewno nie. To nie dla mnie. Nauczyłam się żyć bez tego i obawiam się, że utracę swoją niezależność. Ogólnie nie wyobrażam sobie, by ktoś w połowie dyktował mi jak mam żyć. Poza tym nie umiem już zaufać
- wyjaśnia.
Przyznaje, że sama zaobserwowała w najbliższym otoczeniu, że problem rozwodów narasta.
Ludzie nie potrafią się w dzisiejszych czasach dogadać, mam trochę koleżanek, które są albo w trakcie, albo już po rozwodzie. Jedna ma 33 lata. Jakiś czas temu mąż zostawił ją dla młodszej. Inna 48 lat jest już po rozwodzie i odetchnęła. No i kolega. 43 lat - po rozwodzie
- wylicza.
(…)
Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.