Wielu z Was spędziło najcieplejsze dni nad wodą. Palące słońce, plaża, wokół pełno pięknie opalonych ludzi. Dzieci bawiły się w wodzie, dorośli grali w plażówkę, inni pływali, czytali książkę, jeszcze inni ukryli się pod parasolami. Pływającym w wodzie przyglądali się ze swoich stanowisk czerwoni ratownicy wodni.
W tym roku pracowałem na jednym z podwarszawskich kąpielisk. Była to praca dorywcza. Ratownictwo traktuję jako moje hobby, dlatego właśnie w ten sposób wykorzystywałem moje wolne dni, mimo, że słońce nie jest moim sprzymierzeńcem - nie mogę używać kremów z filtrem UV. Chciałbym w tym artykule podzielić się z Wami tym jak wyglądał dzień na plaży z mojej perspektywy.
Zaraz po śniadaniu udajemy się na plażę. Kąpielisko powstało na skutek wydobywania piasku na budowę, więc znajduje się w zagłębieniu. Długość to około150 metrów, a przez środek przechodzi usypana białym piaskiem plaża. Na końcu znajduje się brodzik dla dzieci ze zjeżdżalniami. To jest właśnie to miejsce, gdzie dzieje się najwięcej i trzeba być bardzo uważnym.
Pracę zaczynamy od pływania. Dopóki nie ma jeszcze nikogo na plaży można trochę poćwiczyć. Potem dzielimy się na rejony.
W upalne dni na kąpielisko potrafi przyjść nawet pięć tysięcy osób. Wszystko jest zajęte, a czasem nie ma jak przejść. Wszędzie pełno ludzi, a pod moim okiem jest ponad 100 kąpiących się osób. Największy ubaw mam zawsze z bawiących się dużymi piłkami plażowymi. Jedna osoba rzuca piłkę do drugiej. Ta jej nie łapie, a piłka pchana wiatrem płynie przez całe kąpielisko. Gracz, który próbuje ją dogonić często nie daje rady i w połowie wychodzi z wody i idzie brzegiem. Odbijanie piłki kończy się na jakiś czas.
Najwięcej uwagi poświęca się tym, którym wydaje się, że potrafią pływać. Chociaż wyglądają tak, jakby się topili. Bardzo trudno jest rozróżnić kogoś ledwo pływającego od topiącego się i często nie spuszcza się z takich osób wzroku.
Jedną z obowiązkowych rzeczy na plaży jest budowa zamku. Obok mojej budki często widzę jakiegoś tatusia, który już dawno przygotował łopatkę i wiaderko dla swojego dziecka, i zaczyna pokazywać jak należy to zrobić. Dziecko widząc zaangażowanie ojca w budowę szybko rezygnuje. W tym samym czasie przepływa koło mnie piłka plażowa, a za nią nieszczęśnik, który myśli, że ją złapie.
Opodal przyszła grupa młodych ludzi. Opaleni, umięśnieni i wytatuowani w towarzystwie kobiet. Wyglądają całkiem poważnie. Wrażenie prysło wraz z napompowanym materacem. Nigdy nie spodziewałem się, że może on przynieść tyle radości. Kątem oka widzę rozbawione dziecko, które wnosi piłkę plażową i już nie może się doczekać, kiedy ją odbije – jeszcze nie wie co je czeka.
Przed sobą mam dwójkę dzieci. Bawią się kołem, właściwie to je sobie wyrywają i próbują w nie wskakiwać. Ponieważ nie jest groźnie rodzice nie reagują.
Tatuś od zamku donosi wody, żeby wzmocnić swoją konstrukcję.
Kolejna grupa wchodzi na plażę. Wyglądają bardzo dumnie, tym bardziej, że wokoło jest pełno prawie roznegliżowanych kobiet. Za chwilę będą pływać. Jak się po chwili okazuje ich możliwości pływackie to 10 metrów stylem podobnym do kraula.
Przede mną dziwna sytuacja, dzieci które niedawno wyrywały sobie koło zaczynają się topić. Nie wiem jak to się stało, ale jedno wystaje głową z koła, drugie nogami i kiedy jedno próbuje nabrać powietrza topi w ten sposób drugie. Oczywiście moja reakcja jest natychmiastowa. Chwilę po mnie podbiegają rodzice i odbierają dzieci.
Kolejny raz przepływa pika plażowa.
Budowa zamku dobiega końca. Mama i dziecko chcą już iść do domu, ale ojciec prosi o jeszcze trochę czasu, żeby dokończyć.
Mimo że ten artykuł jest napisany z przymrużeniem oka, to często zauważam wiele bezmyślnych i niebezpiecznych zachowań, które wcale nie są nikomu do śmiechu. Ludzie wchodzą do wody po alkoholu, nie pilnują dzieci, przeceniają swoje siły, niebezpiecznie się popisują przed innymi no i często po prostu nie potrafią pływać. To były główne przyczyny naszych akcji ratowniczych na wodzie. I główne przyczyny wielu utonięć w tym roku. Więc naucz się pływać, pilnuj dzieci i dwa razy pomyśl zanim wejdziesz do wody, a jeśli piłeś alkohol – zostań na plaży. To kilka rad na przyszły rok, mam nadzieję, że się przydadzą.