Pieniędzy na podstawowe potrzeby nie miało w zeszłym roku 830 rodzin w których żyje 2300 osób. Wszyscy korzystają z zasiłków stałych, okresowych lub celowych. Z tych ostatnich najwięcej - aż 553 osoby. MOPS przeznaczył w zeszłym roku na te świadczenia, a także na dofinansowanie obiadów w szkołach i zorganizowanie pogrzebu blisko 2 mln złotych (z budżetu miasta 235 tys. zł.).
Oceniam, że 70 procent klientów pomocy społecznej, gdyby była inna sytuacja na rynku pracy, chętnie podjęło by się zatrudnienie
– mówi Mariola Płonka, kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Międzyrzecu Podlaskim. Przyznaje jednak:
Pewna grupa osób korzysta z pomocy społecznej pokoleniowo. To funkcjonuje na zasadzie – po co się trudzić skoro można skorzystać z pomocy.
Na zakupy z pracownikiem
Miasto nie każdemu wręcza gotówkę do ręki. Podopiecznymi często są osoby, które nadużywają alkoholu. W takich przypadkach pracownicy urzędu uczestniczą w kupowaniu żywności lub płaceniu rachunków. Niestety od kilku lat na terenie miasta nie funkcjonuje żadna jadłodajnia, więc dorośli, biedniejsi mieszkańcy muszą w tej kwestii radzić sobie samemu. Miasto wspierało również 55 osób, które wymagają stałej bądź częściowej opieki. To wydatek prawie 100 tys. złotych. Pracownicy organizacji pozarządowych, z którymi współpracuje MOPS robią takim osobom zakupy, pomagają przy sprzątaniu, a gdy trzeba to również przy zachowaniu higieny osobistej.
By jednak nie rozpieszczać osób korzystających z pomocy społecznej, MOPS reguluje wysokość wypłat w zależności od pory roku.
Latem zasiłki okresowe są dużo mniejsze. Zaczyna się to już od kwietnia i trwa nawet do listopada. Chodzi o to, żeby osoby nawet nie mające stałego zatrudnienia wykonywały dorywczą, sezonową pracę
– tłumaczy Płonka. Pracę mają również zapewnić szkolenia, którymi objęci są podopieczni MOPS. Przez ostatnie cztery lata międzyrzeccy bezrobotni mogli, w ramach funduszy unijnych podnieść swoje kompetencje. Sfinansowano min. kurs na prawo jazdy kat. B, C oraz C+E. Przeszkolono też fryzjerów, magazynierów i kierowców wózków widłowych - w sumie 50 osób.
Część tych znalazło pracę na 3 - 6 miesięcy
– mówi kierownik.
Ten temat, jak i wiele innych znajdziecie również w aktualnym wydaniu Wspólnoty Międzyrzeckiej!