Wszystko dzieje się w budynku naprzeciwko międzyrzeckiego urzędu. Na piętrach bloku znajdują się mieszkania socjalne.
Jedna z dwóch klatek schodowych budynku, który siedem lat temu przeszedł gruntowny remont, jest zupełnie zniszczona. Wandale podpalili nawet zabezpieczenie włącznika głównego prądu. Niegdyś biały sufit i część ścian pokrywają wykonane zapalniczką podpisy i wulgarne treści. Do tego zapach moczu. Drugie wejście wygląda zupełnie inaczej. Podłoga czysta i ma się wrażenie jakby nie był to ten sam budynek.
Bo u nas jest tak, że część mieszkańców funkcjonuje normalnie, dba o swoje mieszkania i korytarze, remontuje i regularnie płaci czynsz. Jest też grupa osób, która nie płaci, a odwiedzający ich "goście" niszczą - mówią mieszkańcy.
Z problemami do rady
Ostatnio urząd miasta przyglądał się sytuacji w tym budynku pod względem kryteriów do przydzielania mieszkań.
Wielu z nas dostało pisma o tym, że przekraczamy kryteria dochodowe, niektórzy o 50 zł do 100 zł, więc nie dostaliśmy umów na dalsze zajmowanie lokali. A ci, którzy nie płacą - umowy dostali i się śmieją, bo dalej będą robić co chcą - opowiadają ludzie z bloku socjalnego.
Czy tak właśnie powinien postępować z nami urząd? - pytają.
Nagradza się umowami niepłacących, podczas gdy my boimy się, że możemy stracić mieszkania.
O swoich problemach mieszkańcy zdecydowali się opowiedzieć radnym podczas komisji społecznej.
Dlaczego nikt nie reaguje? Ani nadzorca, ani miasto. To jest niedopuszczalne, żeby blok tak wyglądał. Żeby codziennie dochodziło do bójek, to się w głowie nie mieści - podkreślają lokatorzy mieszkań socjalnych.
Efektem rozmów było zapewnienie, że nikt ich z mieszkań nie wyrzuci.
To nie pierwsza próba zainteresowania władz problemem.
Może półtora roku temu był u nas na wizji lokalnej pan wiceburmistrz Łubik. Łapał się za głowę, bo takich zniszczeń chyba się nie spodziewał. Potem na jakiś czas sytuacja się poprawiła, bo straż miejska przychodziła i kontrolowała. Zdarzało się, że wieczorem przyjeżdżała policja. Trwało to jednak może dwa miesiące, a potem kontrole ustały i wszystko wróciło do "normy", czyli tego, co było wcześniej - mówią mieszkańcy.
(…)
Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.