W styczniu 2014 roku informowaliśmy o długiej liście zarzutów jaką prokurator przedstawił byłemu włodarzowi gminy Międzyrzec Podlaski. Chodziło o trwający od kilku lat spór Kapłana z dyrektor Szkoły Podstawowej w Rogoźnicy Dorotą Herdą. Kilka dni po publikacji tamtego artykuły do Sądu Rejonowego w Radzyniu Podlaskim wpłynął oficjalny akt oskarżenia. Razem z nim cała wyliczanka błędów Kapłana.
Zdaniem prokuratury wójt wielokrotnie dopuszczać się miał przekroczenia uprawnień służbowych oraz działać na szkodę interesu prywatnego Doroty Herdy. Chodziło m.in. o dwukrotne odwołanie kobiety ze stanowiska, sporządzenie oceny jej pracy bez wymaganego porozumienia z kuratorium, niezasadne nałożenie nagany, niezgodne z prawem przeniesienie Herdy do Szkoły Podstawowej w Misiach oraz zawieszenie kobiety w czynnościach dyrektora i powołanie na jej miejsce Urszuli Szubińskiej.
Prokurator atakuje, wójt się broni
Na czerwcowej rozprawie Kapłan nie przyznał się do winy i skrupulatnie odnosił się do każdego z postawionych mu zarzutów.
Moje zarządzenie zostało uchylone przez wojewodę gdyż uznano, że niezasięgnięcie opinii kuratora pozwala takie zarządzenie uchylić. Po utrzymaniu go w mocy pani Herda została przywrócona
- tłumaczył zarzut dotyczący pierwszego odwołania. Jeżeli chodzi o sporządzenie oceny pracy bez porozumienia z kuratorium, Kapłan przyznał: w obliczu uchybień, m.in. konieczności zapłacenia 100 tys. zł kary za samowolę budowlaną przy budowie zewnętrznej klatki schodowej przy rogoźnickiej placówce czy narażenia gminy na stratę 55 tys. z tytułu nieprawidłowo naliczonej subwencji oświatowej, nie mógł zgodzić się na pozytywną ocenę dyrektorki. Taką bowiem proponowało kuratorium. Obie instytucje nie doszły do porozumienia.
Miałem dwa wyjścia: pozostawić dyrektorkę bez oceny, a tym samym możliwości odwoławczych albo wydać ocenę z niewielkim uchybieniem prawa. Otwierało to jednak możliwość do jej zmiany. Wybrałem drugi wariant, bardziej korzystny dla nauczyciela
- tłumaczył wójt.
Udzielenie nagany wyjaśniał zaś ukaraniem za zakupy, których nikt nie zamawiał. Drugie odwołanie dyrektorki w lipcu 2013 roku motywował zaś kulminacją wielu zjawisk, które dowodziły, że pozostawienie dyrektor Herdy na stanowisku może doprowadzić jego zdaniem do wielotysięcznych strat gminy.
Działania dyrektor doprowadziły do tego, że za inwestycje warte 62 tys. zł trzeba było zapłacić 170 tys. zł
- mówił i przekonywał, że wszystko robił zgodnie z prawem dbając o dobro i majątek gminy.
Samowola budowlana? Winny urzędnik
Herda twierdziła zaś, że całe działanie Kapłana ukierunkowane było na pozbawienie jej funkcji dyrektora. Jej zdaniem wójt miał już kandydata na to miejsce. W sprawie budowlanej samowoli stwierdziła, że z jej strony nie doszło do żadnych nieprawidłowości.
Jest porozumienie pomiędzy wójtem a dyrektorami, które jest jednoznaczne z udzieleniem upoważnienia na prowadzenie inwestycji. Przy czym inwestorem pozostaje gmina, to jej pracownik był odpowiedzialny za sporządzenie planów, projektów i pozwoleń na budowę
- tłumaczyła i dodała, że wszystkie dokumenty były w urzędzie. W gminie z kolei dokumentów najpierw nie mogli znaleźć, a później okazało się, że niewypełniony jest dziennik budowy. W kwestii nagany podpierała się stwierdzeniem, że preliminarz wydatków dostarczyła blisko miesiąc przed zrobieniem zakupów. Zawieszenie tłumaczyła zaś faktem, że nieprawidłowości występowały też w innych szkołach.
Tylko ja zostałam zawieszona. Poza tym subwencja została źle naliczona w 2009 roku kiedy nie byłam jeszcze dyrektorem
- mówiła w sądzie Herda. Zaznaczyła też, że praca z wójtem nie układała się od momentu sprawy związanej z samowolą budowlaną. Chciała w związku z tym zmienić pracodawcę. Stąd też wątek dotyczący oceny pracy i wystąpienie z wnioskiem o nią.
Do tej pory wyjaśnienia zdążyła złożyć już większość pracowników urzędu, głównie przedstawiciele referatu oświaty m.in. Robert Idzikowski, obecnie radny miejski, wcześniej szef gminnej oświaty czy Urszula Szubińska, która została powołana w miejsce odwołanej Herdy. Ostatnia rozprawa odbyła się w zeszły wtorek, wyjaśnienia składali były skarbnik gminy oraz dawny szef referatu inwestycyjnego. Do sprawy powrócimy.