We wsi Manie 28 marca odbyło się spotkanie starosty powiatu bialskiego Mariusza Filipiuka z rolnikami oraz zarządem koła łowieckiego "Diana". Dotyczyło ono nie najlepszych relacji między rolnikami a myśliwymi. Chodziło o nieprzyjeżdżanie na miejsce, kiedy myśliwi byli wzywani, a także znaczące opóźniania w szacowania strat, jakie ponoszą rolnicy z powodu dużej ilości zwierzyny m.in. dzików wchodzących w pola i niszczących uprawy.
Już wcześniej w tych sprawach wpływały skargi mieszkańców tego obwodu łowieckiego, z związku z nim starosta postanowił zorganizować głosowanie, w wyniku którego miała zostać podjęta decyzja o przedłużeniu umowy z kołem "Diana" lub o jej rozwiązaniu. Po burzliwej dyskusji, wszyscy zebrani wyrazili swój przeciw dalszej współpracy z tym kołem łowieckim.
Prezes koła: Pójdziemy do sądu!
Jednak Marek Michalik prezes koła "Diana" na koniec dysputy wyraził zupełnie odmienne zdanie oraz zapewnił obecne media, iż pójdzie do sądu by domagać się podpisania umowy o dzierżawie przez starostę. Komentował:
- Uważam, że ta grupa jest mało reprezentatywna, jeśli chodzi o całą społeczność. Mamy bardzo dobry kontakt z mieszkańcami, często z nimi rozmawiamy w czasie polowań. I dodał: - To co dzieje się na tej sali, jest to zupełnie co innego, niż co dzieje się, kiedy jesteśmy wśród tych ludzi. Są oni nam życzliwi, a tu jest grupa w jakiś sposób sterowana. Od okolicznych mieszkańców słyszymy: "Obrońcie się, zostańcie tutaj".
Zaznaczył: - Moim zdaniem będzie chaos, bo sama procedura wybrania koła i zasiedlania może trwać nawet miesiącami. Podkreślił też: - My oczywiście idziemy do sądu, składamy pozew o przekonanie starosty do podpisania umowy dzierżawy. Jesteśmy zdeterminowani, a prawo jest po naszej stronie.
Starosta: Będzie nowe koło - lokalne
Zupełnie inną wizję najbliższej przyszłości ma starosta Mariusz Filipiuk, który mówił: - Jutro rano składam wniosek do zarządu okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Białej Podlaskiej, z prośbą o wytypowanie innego koła łowieckiego, z którym będę mógł podpisać umowę. W czwartek umówię się z ministrem Koniecznym, który bezpośrednio nadzoruje PZŁ, bo nie wyobrażam sobie sytuacji, takiej, o której mówił prezes koła "Diana", że skoro zostali wskazani przez zarząd główny PZŁ, to ja tę umowę muszę podpisać.
Zaznaczył: - Ja jej nie podpiszę. Rolnicy wyraźnie powiedzieli, że nie chcą dalej współpracować z tym kołem, więc poproszę by wytypowano trzy inne koła, z których, po konsultacjach z rolnikami, wybierzemy najlepsze koło lokalne, które będzie prawidłowo wykonywać swoje zadania.
Wyjaśnił też: - Dziesięcioletnie umowy wygasają z dniem 31 marca, więc od 1 kwietnia będziemy się starali podpisać umowę z nowym kołem.
(…)
Najnowszy numer Wspólnoty już w Twoim punkcie sprzedaży.