Zdarzenie rozegrało się w listopadzie zeszłego roku, jednak głośno zrobiło się o nim dopiero teraz. Dziewczynka z podstawówki w Misiach skaleczyła sobie dolną wargę nożyczkami. Opiekująca się grupą nauczycielka zrobiła uczennicy zimny okład i krwawienie ustało.
To nie koniec sprawy
Dziecko czuło się dobrze. Nauczycielka zajęła się grupą. Popełniła błąd, bo powinna powiadomić o zdarzeniu rodziców oraz dyrekcję
- mówi Elżbieta Siłuch, dyrektor szkoły. Jak tłumaczy, dziecku nic się nie stało, w szkole nie toczy się również żadne postępowanie wewnętrzne. Rodzice dowiedzieli się o wszystkim dopiero po powrocie dziecka do domu.
Dziewczynka cały czas znajdowała się pod opieką, w szkole i w autobusie. Nikt nie widział aby działo się coś złego, bo zaraz podniósłby się alarm
- tłumaczy Siłuch.
Dyrektor była przekonana, że matka dziecka i nauczycielka wyjaśniły sobie sprawę i temat został zamknięty. Tak się jednak nie stało.
Przyszli bronić, ale głosu nie zabrali
Matka złożyła skargę do Urzędu Gminy Międzyrzec Podlaski, a radni rozpatrywali ją na posiedzeniu komisji rewizyjnej i na sesji.
Kobieta skarżyła się również na niedokładne jej zdaniem informacje zawarte w piśmie ze szkoły, które otrzymała na początku czerwca. Chodzi m.in. o godzinę zdarzenia i umiejscowienie rany.
W głosowaniu 14 rajców uznało skargę za zasadną. Przewodniczący komisji rewizyjnej Sławomir Charczuk podkreślał, że przyglądali się tylko temu zdarzeniu, a nie całej pracy dyrektor placówki.
Wszyscy wiemy, że jest świetnym managerem
- stwierdził Charczuk.
Na sesję przyszło kilkoro rodziców dzieci ze szkoły w Misiach, którzy opowiadali się po stronie dyrektorki. Chwilę po głosowaniu wyszli z sali i nie chcieli komentować decyzji rady.
Będą kontrole
Stanowisko radnych akceptuję. Jestem dyrektorem i odpowiadam za całą pracę szkoły
- mówiła za to dyrektor Elżbieta Siłuch.
Wójt Krzysztof Adamowicz nie chce póki co mówić o ewentualnej karze, choć przyznaje, że konsekwencje służbowe trzeba wyciągnąć.
Trudno mi na tym etapie stwierdzić, jakie one będą. Nie chcę mówić jakie kary wchodzą w grę
- powiedział. I zapewnił, że bardzo ceni sobie pracę dyrektor Siłuch.
Adamowicz informuje, że w przyszłym roku planowana jest kontrola warunków bezpiecznego i higienicznego przebywania dzieci we wszystkich szkołach w gminie.
Chcemy być pewni, że ten przypadek był tylko incydentem
- podkreśla wójt.