reklama

Afera o skaleczoną wargę

Opublikowano:
Autor: Michał Kokoszkiewicz

Afera o skaleczoną wargę - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook
KulturaMatka dziecka ze Szkoły Podstawowej w Misiach nie otrzymała wiadomości, że jej dziecko zraniło się nożyczkami w wargę. Poskarżyła się na dyrektorkę placówki. Radni: miała rację.

Zdarzenie rozegrało się w listopadzie zeszłego roku, jednak głośno zrobiło się o nim dopiero teraz. Dziewczynka z podstawówki w Misiach skaleczyła sobie dolną wargę nożyczkami. Opiekująca się grupą nauczycielka zrobiła uczennicy zimny okład i krwawienie ustało. 

To nie koniec sprawy

Dziecko czuło się dobrze. Nauczycielka zajęła się grupą. Popełniła błąd, bo powinna powiadomić o zdarzeniu rodziców oraz dyrekcję

- mówi Elżbieta Siłuch, dyrektor szkoły. Jak tłumaczy, dziecku nic się nie stało, w szkole nie toczy się również żadne postępowanie wewnętrzne. Rodzice dowiedzieli się o wszystkim dopiero po powrocie dziecka do domu.

Dziewczynka cały czas znajdowała się pod opieką, w szkole i w autobusie. Nikt nie widział aby działo się coś złego, bo zaraz podniósłby się alarm

- tłumaczy Siłuch.

Dyrektor była przekonana, że matka dziecka i nauczycielka wyjaśniły sobie sprawę i temat został zamknięty. Tak się jednak nie stało.

Przyszli bronić, ale głosu nie zabrali

Matka złożyła skargę do Urzędu Gminy Międzyrzec Podlaski, a radni rozpatrywali ją na posiedzeniu komisji rewizyjnej i na sesji.

Kobieta skarżyła się również na niedokładne jej zdaniem informacje zawarte w piśmie ze szkoły, które otrzymała na początku czerwca. Chodzi m.in. o godzinę zdarzenia i umiejscowienie rany.

W głosowaniu 14 rajców uznało skargę za zasadną. Przewodniczący komisji rewizyjnej Sławomir Charczuk podkreślał, że przyglądali się tylko temu zdarzeniu, a nie całej pracy dyrektor placówki.

Wszyscy wiemy, że jest świetnym managerem

- stwierdził Charczuk.

Na sesję przyszło kilkoro rodziców dzieci ze szkoły w Misiach, którzy opowiadali się po stronie dyrektorki. Chwilę po głosowaniu wyszli z sali i nie chcieli komentować decyzji rady.

Będą kontrole

Stanowisko radnych akceptuję. Jestem dyrektorem i odpowiadam za całą pracę szkoły

- mówiła za to dyrektor Elżbieta Siłuch.

Wójt Krzysztof Adamowicz nie chce póki co mówić o ewentualnej karze, choć przyznaje, że konsekwencje służbowe trzeba wyciągnąć.

Trudno mi na tym etapie stwierdzić, jakie one będą. Nie chcę mówić jakie kary wchodzą w grę

- powiedział. I zapewnił, że bardzo ceni sobie pracę dyrektor Siłuch.

Adamowicz informuje, że w przyszłym roku planowana jest kontrola warunków bezpiecznego i higienicznego przebywania dzieci we wszystkich szkołach w gminie.

Chcemy być pewni, że ten przypadek był tylko incydentem

- podkreśla wójt.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo