Wirus na fermie w powiecie bialskim
Nowe ognisko choroby zlokalizowano w miejscowości Szachy, na terenie gminy Drelów w powiecie bialskim. Obecność wysoce zjadliwej ptasiej grypy potwierdzono w gospodarstwie specjalizującym się w hodowli kaczek rzeźnych. To już dziesiąty przypadek pojawienia się wirusa na terenie województwa lubelskiego w bieżącym roku, co potwierdza wysoką aktywność patogenu w tym regionie.
Radykalne procedury zwalczania
Ptasia grypa to choroba podlegająca obowiązkowi zwalczania z urzędu, co oznacza, że państwowe służby weterynaryjne natychmiast przejmują kontrolę nad zakażonym obiektem. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, metody walki z wirusem są bezwzględne i wyłącznie radykalne.
Cały drób w zakażonym gospodarstwie podlega obowiązkowi natychmiastowego uśmiercenia, a następnie bezpiecznej utylizacji, aby zapobiec wydostaniu się patogenu na zewnątrz. Gospodarstwo przechodzi rygorystyczny proces czyszczenia i dezynfekcji. Równolegle wszczynane jest obowiązkowe dochodzenie epidemiologiczne. Służby weterynaryjne skrupulatnie badają wszelkie ślady i kontakty, aby ujawnić pierwotne źródło choroby oraz drogi, jakimi wirus mógł przedostać się na fermę.
Nowe strefy ochronne
Pojawienie się ogniska oznacza utrudnienia nie tylko dla zakażonego gospodarstwa, ale również dla okolicznych hodowców. Wojewódzki Inspektorat Weterynarii zapowiedział już oficjalne wystąpienie do wojewody lubelskiego o wydanie rozporządzenia w sprawie wyznaczenia stref ochronnych.
Wokół ogniska choroby ustanowiony zostanie obszar zapowietrzony (w promieniu 3 kilometrów) oraz obszar zagrożony (w promieniu minimum 10 kilometrów). Dla hodowców znajdujących się w tych strefach oznacza to wzmożone kontrole weterynaryjne, nakaz trzymania drobiu w zamknięciu oraz surowe zakazy dotyczące przemieszczania ptactwa i handlu nim.
Setki tysięcy zutylizowanych ptaków
Skala problemu na Lubelszczyźnie w tym roku przybiera dramatyczne rozmiary. Z danych inspekcji weterynaryjnej wynika, że tylko w bieżącym roku ptasią grypę zdiagnozowano w hodowlach utrzymujących łącznie ponad 350 tysięcy sztuk drobiu. Dla wielu producentów rolnych oznacza to utratę dorobku, a dla całego lokalnego sektora drobiarskiego – ogromne wyzwanie gospodarcze i wizerunkowe. Służby nieustannie apelują do hodowców o bezwzględne przestrzeganie zasad bioasekuracji, która pozostaje jedyną skuteczną barierą przed wtargnięciem wirusa.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.