Masz niespełna 20 lat a zajmujesz się koordynacją i organizacją Szlachetnej Paczki w rejonie Międzyrzec i okolice. Jesteś najmłodszym liderem w Polsce?
- Przeszedłem przez dwa szkolenia wdrażające do roli lidera w Warszawie. Zawsze byłem najmłodszy w grupach, w których się spotykaliśmy. Czy jest ktoś młodszy? Nie wiem.
W "Szlachetnej Paczce" działam 5 lat, czyli od początku, gdy objęła także rejon międzyrzecki. Tę wspaniałą inicjatywę na tym terenie zapoczątkowała siostra Tomasza ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej. Przez kolejne 3 lata liderem była s. Dariela, która w tej edycji jest wolontariuszem. Ten projekt ma to do siebie, że uczy i rozwija. Pracy jest naprawdę dużo, ale mam super Drużynę, na którą zawsze mogę liczyć.
Czym się zajmujesz?
- Studiuję zarządzanie na pierwszym roku w PSW w Białej Podl. Pracuję też jako młodszy instruktor w Zespole Pieśni i Tańca Ludowego "Dzieci Podlasia" przy MOK w Międzyrzecu. Od zawsze fascynował mnie wolontariat. Gdy byłem uczniem technikum ZSP w Międzyrzecu starałem włączać się w różne akcje np. Akcja DKMS- rejestracja potencjalnych Dawców Szpiku, byłem też przewodniczącym samorządu uczniowskiego i zorganizowałem kilka akcji (np. bandaże na misje, pluszaki do Kamerunu). Takie działania mnie spełniają.
Wspominałeś o wolontariuszach, którzy działają dla Szlachetnej Paczki. Kim są?
- To 16 wspaniałych osób, które mają wielkie serca. Są w różnym wieku, zajmują się w życiu różnymi rzeczami. W naszej Drużynie jest siostra zakonna, nauczyciele, pracownik socjalny, przedszkolanka, uczniowie, studenci i osoby pracujące w różnych branżach - ta różnorodność jest fantastyczna. Każdy ma inne doświadczenie i spojrzenie na różne sprawy. Wymieniamy się tym. Wszystkich łączy jeden cel - pomoc potrzebującym. Jako wolontariusze Szlachetnej Paczki docieramy do rodzin, które zmagają się z różnymi problemami: choroba, niepełnosprawność w rodzinie, samotne rodzicielstwo, rodzina wielodzietna, starość. W Szlachetnej Paczce dajemy im impuls do zmiany. Łączymy ze sobą rodziny w potrzebie, wolontariuszy i darczyńców.
W tegorocznej edycji do pomocy wytypowano kilkadziesiąt rodzin. Jak odbywa się odszukiwanie osób, które potrzebują takiego wsparcia?
- W tym roku wolontariusze odwiedzili 58 rodzin zgłoszonych do projektu. Historie rodzin udało nam się pozyskać dzięki Ośrodkom Pomocy Społecznej, nauczycielom oraz wolontariuszom. Również Caritas z Białej Podlaskiej przyczynił się do zgłoszenia rodzin potrzebujących z terenu miasta i okolicznych gmin. Rodziny, które odwiedziliśmy żyją w biedzie niezawinionej. Paczka kieruje się mądrą pomocą, a czasami odmówienie pomocy to jest właśnie ta mądra pomoc. Nie chcemy rodzin przyzwyczajać do pomocy, chcemy, aby stawały na nogi i same sobie radziły.
Widziałeś różne oblicza biedy. Czy jest coś co zaskoczyło Cię najbardziej?
- Z danych statystycznych projektu wynika, że co szósta rodzina w Polsce żyje bez łazienki. To dla wielu z nas wydaje się nieprawdopodobne, ale naprawdę tak jest. W tym roku odwiedziłem rodzinę, która żyje w niewykończonym domu - nie mają pieniędzy, aby to zrobić. Spłacają też kredyt zaciągnięty na wykończenie domu. W końcu udało się tej rodzinie założyć centralne ogrzewanie, gdyż cały dom zaczął się zagrzybiać. Musieli się zadłużyć, bo wilgoć i pleśń pogarszały stan zdrowia młodszego syna kobiety - alergika. Kobiecie kiedyś żyło się dobrze, ale gdy jej mąż zaczął znęcać się nad nią fizycznie i psychicznie przeszła przez piekło. Dotknęło to także jej dzieci, które żyły w strachu i lęku. Kobieta przez długi czas zaciskała zęby, cierpiała w ciszy. Myślała, że on zrozumie i przestanie zachowywać się agresywnie. W końcu powiedziała "stop" i wyprowadziła się od niego. Dziś nie żałuje swojej decyzji, a nawet jest z niej dumna.
Pomówmy o darczyńcach. Trudno ich pozyskać?
- Co roku zaskakuje mnie hojność darczyńców. Dotychczas nie zdarzyło się, aby zakwalifikowana przez nas rodzina nie otrzymała pomocy! Mam nadzieję, że tak będzie również w tym roku.
Co roku pewien Darczyńca wybiera dwie lub więcej rodzin i tworzy dla nich paczki. Opowiadał, że zwołuje całą swoją rodzinę, dzielą się potrzebami rodzin i przygotowują dla nich odpowiednią pomoc. Potem wszyscy zbierają się i pakują paczki w papier ozdobny. Ponoć cały ich dom wygląda wtedy jak fabryka św. Mikołaja - wszędzie jest pełno pięknych, świątecznych paczek. Darczyńcy czasami chcą pozostać anonimowi i to właśnie taka osoba.
Jak wygląda Finał Szlachetnej Paczki?
- W tym roku przypada na weekend 9-10 grudnia. To właśnie w te dni, nasi wspaniali Darczyńcy przywożą paczki do magazynu, który od samego początku trwania akcji na naszym terenie, dzięki uprzejmości pana dyrektora Roberta Matejka znajduje się w Zespole Szkół Ekonomicznych. Wtedy zazwyczaj pierwszy raz dochodzi do spotkania "na żywo" Darczyńcy z wolontariuszem, który opiekuje się rodziną. W Paczkowym magazynie dzieje się naprawdę bardzo dużo! Wolontariusze przenoszą Paczki z samochodów Darczyńców do budynku, a później następuje wręczenie certyfikatów właśnie dla ludzi, którzy włożyli całe swoje serce w przygotowanie tej pomocy. Następnie pięknie zapakowane kartonowe pudełka z ciekawą zawartością wędrują do poszczególnych rodzin. To u nich dopiero są otwierane Paczki. Towarzyszy temu często wzruszenie zarówno rodzin, jak i wolontariuszy. Widać w tych łzach rodzin pełno radości oraz nadziei, że przetrwają te święta. Tych uczuć nie da się opisać! Do Darczyńcy później trafia relacja z tego, jak rodzina zareagowała na Paczkę, z czego się cieszyła i jakie słowa chce przekazać tym ludziom o dobrym sercu.