Przypomnijmy: wokalista z Międzyrzeca zachwycił wszystkich jurorów programu wokalem, więc mógł wybierać do czyjej drużyny trafi. Zdecydował, że o finał i główną nagrodę będzie walczył w drużynie Edyty Górniak. Ogólnopolskie media szybko ochrzciły Eryka "urodzonym showmanem". Zachwyt całej Polski nad jego talentem i mocnym wejściem do programu trwa, mimo że chłopakowi nie udało się wygrać bitwy.
Nie pomagały antybiotyki
4 dni przed realizacją odcinka Eryk przeszedł poważną wirusową infekcję gardła i stracił głos. - Morze leków, wziewy, inhalacje, płukanki, pastylki, antybiotyki i tak na okrągło. Wszystko zawodziło. Serce mi wyrywało się ze swego miejsca, gdy patrzyłem, jak mój syn odbywa codziennie nieme próby śpiewając, a właściwie skrzecząc tylko i nie wydając dźwięku. Potem doszedł ostry katar, który spłynął na struny głosowe - wspomina Krzysztof Waszczuk, tata uzdolnionego wokalisty. Jak podkreśla; - pomogły modlitwy i zastosowanie rośliny o nazwie "żyworódka". Pomogło, ale jeszcze przed samym występem chłopak brał w samochodzie inhalacje. - Eryk odbył tak naprawdę jedną jedyną próbę i jest autentycznym cudem, bo to jak wystąpił i co pokazał, powoduje, że nawet teraz targają mną emocje - dodaje ojciec chłopaka. Przyznaje, że Eryk trafił też na trudne konkurentki.
(…)
Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).