Niespodziewany cios
Przez wiele lat pani Anna zmagała się z bólami głowy, które łatwo było zrzucić na karb codziennego stresu czy zmęczenia. Nikt nie podejrzewał najgorszego. Jednak na kilka tygodni przed ostateczną diagnozą jej stan zaczął się drastycznie pogarszać. Pojawiły się silne zawroty głowy, wymioty, senność, a wkrótce potem problemy z pamięcią i utrata kontaktu z rzeczywistością.
Pod koniec maja 2026 roku kobieta trafiła do szpitala. Badania obrazowe ujawniły przerażającą prawdę: czterocentymetrowy guz w lewym płacie czołowym oraz rozległy obrzęk mózgu. Lekarze musieli natychmiast przeprowadzić trepanację czaszki. Operacja uratowała jej życie.
– Przeżyłam. Obudziłam się. Ponownie zobaczyłam moje dzieci. Tylko to się liczyło – wspomina pani Anna.
Ogromna cena nadziei
Chirurgiczne usunięcie guza to jednak dopiero początek wojny. Glejak IV stopnia to nowotwór, którego nie da się po prostu wyciąć i zapomnieć. Przy standardowym leczeniu, na które składa się radioterapia i chemioterapia, mediana przeżycia wynosi zaledwie 12-15 miesięcy. Lekarze nie pozostawiają złudzeń – guz ma ogromną tendencję do wznowy.
Aby zapobiec powrotowi choroby, pani Anna musi sięgnąć po innowacyjne metody, które nie są refundowane w Polsce. Największą szansę daje nowoczesna immunoterapia w klinice IOZK w Kolonii (Niemcy). W przyszłości kobieta bierze pod uwagę również terapie takie jak TTFields czy NanoTherm.
Niestety, koszty leczenia, dojazdów, zaawansowanych badań molekularnych oraz codziennej suplementacji i rehabilitacji są gigantyczne. Brakuje jeszcze ponad 685 tysięcy złotych, a czas ucieka.
"Nie chcę być tylko wspomnieniem"
Pani Anna ma dla kogo żyć. Jej największym wsparciem jest rodzina: córka Julia, która dniami i nocami szuka ratunku w światowych ośrodkach onkologicznych, oraz 18-letni syn Mateusz. Chłopak w przyszłym roku pisze maturę. Zamiast skupiać się na wejściu w dorosłość i planowaniu przyszłości, drży o życie ukochanej mamy.
– Nie chcę i nie mogę się z tym pogodzić, żeby moje dzieci musiały się ze mną żegnać. Nie chcę być dla nich tylko wspomnieniem! Chcę nadal być ich mamą! – apeluje Anna Daciuk.
Jak możesz pomóc?
Zbiórka trwa do 7 listopada. Aby leczenie mogło się rozpocząć, środki muszą zostać zebrane jak najszybciej. Każda złotówka i każde udostępnienie historii pani Anny ma ogromne znaczenie.
Aby wesprzeć walkę Anny Daciuk, wystarczy wejść na stronę internetową zbiórki pod adresem www.siepomaga.pl/anna-daciuk i przekazać dowolną darowiznę. Portal obsługuje szybkie i wygodne płatności, takie jak BLIK, Apple Pay, Google Pay czy przelewy kartą.
Ogromnym wsparciem jest również udział w licytacjach charytatywnych, które odbywają się na dedykowanej grupie na Facebooku (dostępnej pod adresem www.facebook.com/groups/1060450163609889/). Dochód z wylicytowanych przedmiotów i usług trafia bezpośrednio na konto zbiórki.
Można także przekazać 1,5% podatku na rzecz leczenia pani Anny. W odpowiedniej rubryce formularza PIT należy wpisać numer KRS 0000396361 (Fundacja Siepomaga), a jako cel szczegółowy podać: 1006196 Anna.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.