Strażacy wyłowili pół tony śniętych ryb z Krzny w Międzyrzecu! Co było przyczyną?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Strażacy wyłowili pół tony śniętych ryb z Krzny w Międzyrzecu! Co było przyczyną? - Zdjęcie główne
Autor: Komenda Miejska PSP w Białej Podlaskiej

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje międzyrzeckieZ rzeki Krzna na terenie Międzyrzeca Podlaskiego wyłowiono blisko 500 kilogramów śniętych ryb. Sprawą zajmują się strażacy, Wody Polskie oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ). Pierwsze badania wody wykluczają zatrucie ściekami przemysłowymi, a główną hipotezą służb pozostaje tzw. przyducha.
reklama

Problem śniętych ryb na rzece Krzna nie jest sprawą jednodniową. Pierwsze niepokojące sygnały i martwe okazy pojawiły się w rzece już w połowie czerwca. Niestety, w ostatnich dniach sytuacja drastycznie się pogorszyła, co wymusiło zakrojoną na szeroką skalę interwencję służb ratunkowych i środowiskowych.

 

30 strażaków i 7 godzin akcji

Jak poinformowała Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej, we wtorek wpłynęło oficjalne zgłoszenie o występowaniu ogromnej ilości śniętych ryb. Na miejsce natychmiast skierowano zastępy OSP oraz Jednostkę Ratowniczo-Gaśniczą z Międzyrzeca Podlaskiego.

reklama

Rozpoznanie terenu wykazało, że zjawisko obejmuje spory fragment rzeki. Martwe ryby unosiły się na odcinku około 1,5 kilometra, rozciągającym się od tak zwanego żelaznego mostu w kierunku miejscowości Wysokie. W akcję zbierania ich z powierzchni wody zaangażowanych było blisko 30 strażaków. Trwające około 7 godzin działania zakończyły się zebraniem aż 500 kilogramów martwych zwierząt.

O zdarzeniu powiadomiono m.in. Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Białej Podlaskiej oraz Wody Polskie. Utylizacją oraz oczyszczaniem koryta rzeki, obok strażaków, zajmowali się prawdopodobnie także przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarskiego (PZW).

reklama

 

Co zabiło ryby? WIOŚ bada sprawę

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska monitoruje sytuację od 17 czerwca, kiedy to pobrano pierwsze próbki wody do badań. Część mieszkańców i wędkarzy sugerowała, że za katastrofę może odpowiadać oczyszczalnia pobliskiego zakładu produkcyjnego Wipasz. WIOŚ na ten moment stanowczo uspokaja.

– Wyniki z 17 czerwca nie wskazują, żeby to była wina oczyszczalni przy zakładzie Wipaszu. Wszystkie badane parametry są poniżej normy, nie odnotowano zanieczyszczeń pochodzących z tego źródła – przekazała w rozmowie ze „Wspólnotą” przedstawicielka Inspektoratu.

reklama

Mimo to, po najnowszym zawiadomieniu ze strony Okręgu PZW, inspektorzy pobrali kolejne próbki. WIOŚ zwrócił się również bezpośrednio do firmy Wipasz z prośbą o ustosunkowanie się do sytuacji i potwierdzenie, czy na terenie zakładu nie doszło do żadnej, nieodnotowanej wcześniej awarii.

 

Najbardziej prawdopodobna przyczyna – przyducha

Jeśli to nie chemikalia i ścieki przemysłowe zabiły ryby, to co jest przyczyną pomoru? Służby ochrony środowiska skłaniają się ku przyczynom naturalnym, spotęgowanym przez warunki pogodowe.

– Sprawdzamy, czy to nie jest tak zwana przyducha, czyli po prostu za mało tlenu w wodzie. Faktycznie, zarówno 17 czerwca, jak i podczas ostatnich pomiarów, poziom tlenu był poniżej normy – tłumaczy urzędniczka WIOŚ.

reklama

Przyducha to zjawisko drastycznego spadku ilości tlenu rozpuszczonego w wodzie, które często występuje latem przy wysokich temperaturach i niskim stanie wód. Prowadzi ono do masowego duszenia się organizmów wodnych.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo