Tadeusz Koc, urodzony w 1913 roku w Grabanowie, zapisał się na kartach historii jako as myśliwski II wojny światowej. Zmarł w 2008 roku w Kanadzie, ale pamięć o nim nie ginie, głównie dzięki inicjatywie harcerzy, którzy postanowili wyruszyć jego śladami. W ubiegłym roku młodzież odwiedziła Wielką Brytanię podczas obchodów 85. rocznicy Bitwy o Anglię, a w zeszłym półroczu poszukiwała pamiątek po swoim bohaterze na obozie w Rumunii. Jednak to tegoroczna wyprawa okazała się największym i najbardziej wymagającym logistycznie punktem całego przedsięwzięcia.
Wierna rekonstrukcja historycznego szlaku
Trasa o długości około 1500 kilometrów wiodła przez Brukselę, Lille, Calais, Paryż, Bordeaux, Saint-Jean-de-Luz, Irun, San Sebastián aż do Bilbao. Harcerze postawili na autentyczność, dobierając środki transportu tak, by odpowiadały realiom ucieczki lotnika sprzed ponad osiemdziesięciu lat. Odcinki, które Koc pokonywał pociągiem, uczestnicy wyprawy przejeżdżali koleją, a tam, gdzie zmuszony był iść pieszo, również oni maszerowali. Po drodze prowadzili szczegółową dokumentację fotograficzną, starając się odnajdywać autentyczne lokalizacje, które zapisały się w historii tej brawurowej ucieczki.
Kluczowym etapem podróży była wyczerpująca, trzydniowa przeprawa z francuskiego Saint-Jean-de-Luz przez pasmo Pirenejów aż do hiszpańskiego San Sebastián. To właśnie tam Tadeusz Koc znalazł bezpieczne schronienie w brytyjskim konsulacie, skąd dyplomatycznym transportem wyruszył do Gibraltaru. Wyczyn polskiego lotnika z 1943 roku budzi szczególny podziw ze względu na niesamowite tempo. Koc zdołał powrócić do swojej jednostki zaledwie osiemnaście dni po zestrzeleniu. Jego niespodziewane pojawienie się w bazie wywołało ogromną konsternację wśród kolegów z dywizjonu – część z nich zdążyła już uznać go za zmarłego, a inni w pierwszej chwili wzięli go za ducha.
Edukacja przez doświadczenie
Mimo że harcerze wędrowali latem, a lotnik pokonywał tę samą trasę w trudnych warunkach zimowych, wyprawa pozwoliła młodzieży uzmysłowić sobie skalę wyzwania, realne odległości i fizyczne obciążenie związane z górskimi przewyższeniami. Projekt przyniósł im jednak znacznie więcej niż tylko edukację historyczną w terenie. Był to czas spotkań z Polonią, lokalnymi mieszkańcami i podróżnikami. W Paryżu zorganizowano grę miejską, a w katedrze Notre-Dame, przed wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, część uczestników złożyła Przyrzeczenie Harcerskie.
Młodzież miała także okazję odwiedzić Fontainebleau, uznawane za światową kolebkę boulderingu, gdzie próbowała wspinaczki na słynnych piaskowcowych głazach. Dla wielu z nich wyjazd ten obfitował w życiowe debiuty – od pierwszej wizyty za granicą, przez pierwszy lot samolotem, aż po pierwszy kontakt z oceanem i lekcje surfingu. Połączenie trudów długiej wędrówki, samodzielności i namacalnego kontaktu z historią znacząco poszerzyło horyzonty młodych ludzi.
Ambitne plany na przyszłość
Organizatorzy projektu nie zwalniają tempa. Już w okresie zimowym planują kolejną wyprawę, tym razem do Irlandii, gdzie Dywizjon 303 stacjonował w czasie, gdy dowodził nim Tadeusz Koc. W perspektywie długofalowej harcerze stawiają sobie za cel doprowadzenie do wznowienia wspomnień pilota, opublikowanych w książce „303. Mój dywizjon”. Nowe wydanie miałoby zostać powiększone o współczesny epilog, dokumentujący tegoroczną wędrówkę śladami legendarnego dowódcy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.