Niedawno informowaliśmy o napięciach w międzyrzeckim samorządzie wywołanych postulatami weryfikacji relacji z ukraińskim miastem partnerskim. Kwestia ta pozostaje nierozwiązana, a wymiana zdań między władzami wykonawczymi a przedstawicielem rady przeniosła się do mediów społecznościowych.
Burmistrz Łysańczuk: „W życiu trzeba mieć więcej odwagi by coś zrobić, niż tylko pisać”
Wywołany do tablicy burmistrz Paweł Łysańczuk postanowił odnieść się do sprawy publicznie, starając się ostudzić emocje i wezwać do spojrzenia na relacje polsko-ukraińskie z szerszej perspektywy. Włodarz miasta twardo broni partnerstwa, zarzucając oponentom wykorzystywanie trudnej historii do zbijania kapitału poparcia.
– W życiu chodzi o to, żeby patrzeć trochę dalej. Tym różnią się samorządowcy od politykierów, którzy robią sobie zdjęcia z pismami pod urzędem – skomentował Łysańczuk w mediach społecznościowych.
Burmistrz zwrócił uwagę na wielowiekową historię ukraińskiego miasta, sięgającą czasów Kazimierza Wielkiego (1366 r.), która – jak zaznaczył – jest znacznie dłuższa niż bolesne wydarzenia z czasów II wojny światowej. Co więcej, podkreślił gest obecnego mera Kamienia Koszyrskiego, Wiktora Pasia. Z relacji Łysańczuka wynika, że to właśnie ukraiński włodarz jako jedyny przedstawiciel miast partnerskich przesłał życzenia dla mieszkańców Międzyrzeca z okazji niedawnych Dni Miasta.
Na dowód swojego zaangażowania w realną pomoc, a nie w to, co nazwał „propagandą”, burmistrz opublikował archiwalne zdjęcie z merem Kamienia Koszyrskiego, wykonane podczas transportu humanitarnego na Ukrainę zaledwie trzy tygodnie po wybuchu pełnoskalowej wojny.
– Tak, historia jest ważna, ale samorząd nie jest miejscem do podburzania ludzi i budowania poklasku na tanich emocjach – skwitował, dodając, że w życiu potrzeba więcej odwagi do działania niż tylko do pisania.
Radny Olszewski: „Gloryfikowanie UPA jest po prostu obrzydliwe”
Zupełnie inne spojrzenie na sprawę ma radny Mateusz Olszewski, którego do kolejnej interwencji skłoniła niedawna publikacja na oficjalnej stronie samorządu Kamienia Koszyrskiego. Tekst zatytułowany „Dzień utworzenia UPA: pamiętamy o dziele naszych przodków…” wprost gloryfikuje ukraińską formację, nazywając ją „zwycięską armią”, która stała się „legendą i symbolem walki za Ukrainę”.
W swoim najnowszym stanowisku radny nie przebiera w słowach, kierując ostrze krytyki nie tylko w stronę władz ukraińskich, ale przede wszystkim w stronę burmistrza Międzyrzeca Podlaskiego za jego – zdaniem radnego – zbyt ugodową reakcję.
– Mówimy o organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo dokonane na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej – przypomina radny. – Gloryfikowanie UPA przez burmistrza partnerskiego miasta jest po prostu obrzydliwe. Jeszcze bardziej bulwersujące jest usprawiedliwianie tego przez burmistrza Międzyrzeca Podlaskiego.
Mateusz Olszewski zarzuca włodarzowi miasta, że ten przedstawia ukraińskiego mera w samych superlatywach, zamiast kategorycznie odciąć się od kontrowersyjnych słów i zażądać stosownych wyjaśnień. Jak podkreśla przedstawiciel rady, jego działania to nie „polityczna gra” ani atak na polsko-ukraińską współpracę, lecz kwestia elementarnego szacunku dla ofiar i prawdy historycznej.
– Oczekujemy jasnego stanowiska burmistrza Pawła Łysańczuka. Bez unikania odpowiedzi, zmieniania tematu i wychwalania swojego ukraińskiego odpowiednika. Partnerstwo miast nie może oznaczać zgody na deptanie pamięci pomordowanych Polaków – dodaje Mateusz Olszewski.
Co sądzą mieszkańcy?
Dyskusja między samorządowcami wywołała lawinę komentarzy i gorącą debatę wśród mieszkańców Międzyrzeca Podlaskiego. Głosy lokalnej społeczności są w tej sprawie mocno podzielone. Część osób staje po stronie radnego, domagając się od władz miasta większej stanowczości i obrony pamięci o ofiarach.
– Panie burmistrzu, patrząc w przyszłość, nie możemy zapominać o przeszłości – zwraca uwagę pan Arkadiusz. – I tu nie chodzi o żaden wstydliwy incydent, a o ludobójstwo na naszych dziadkach, babciach, matkach, ojcach, braciach i siostrach.
Zupełnie inne spojrzenie na sprawę ma część mieszkańców, która apeluje o zachowanie zdrowego rozsądku i oddzielenie lokalnego samorządu od wielkiej polityki. W obronie włodarza miasta staje między innymi pani Anna.
– Nie mieszajmy pamięci historycznej z polityką. Zbrodnie UPA należy jednoznacznie potępiać, ale równie nieuczciwe jest wykorzystywanie tego tematu do uderzania w burmistrza – argumentuje mieszkanka. – Proszę nie dać się wciągnąć w tę polityczną gierkę. Niech o pana pracy świadczą przede wszystkim czyny dla naszego miasta.
W dyskusji nie brakuje jednak głosów dużo ostrzejszych, które wykraczają poza samorządowe partnerstwo i dotykają ogólnopolskich nastrojów społecznych. Postawę burmistrza ostro krytykuje pan Daniel, nazywając go „chorągiewką na wietrze”.
– Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie – ostrzega.
Mężczyzna podkreśla, że jako obywatel i mieszkaniec Międzyrzeca uważa ignorowanie obecnego stanu rzeczy za zamykanie oczu na fakty. W swojej obszernej wypowiedzi zwraca uwagę, że relacje polsko-ukraińskie stały się jednostronne, a Polska i jej obywatele są upokarzani.
– Napięcia społeczne nie biorą się znikąd. Polacy widzą, co dzieje się z rynkiem pracy, cenami mieszkań i jak potężne środki finansowe są transferowane z naszego państwa – punktuje pan Daniel, dodając, że władze powinny dbać przede wszystkim o interesy własnych obywateli. – Czas wreszcie głośno powiedzieć, że merytoryczna krytyka to nie hejt. Władza próbuje dziś kneblować usta obywatelom, nazywając nienawiścią każdą trafną i realną ocenę sytuacji. Zasłanianie się tym słowem przed faktami jest po prostu jawnym lekceważeniem Polaków.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.