Artur Grzyb o pracy w starostwie, międzyrzeckim stoku narciarskim oraz planach na następne wybory [WYWIAD]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Artur Grzyb o pracy w starostwie, międzyrzeckim stoku narciarskim oraz planach na następne wybory [WYWIAD] - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje międzyrzeckie- Wydaje mi się, że pomimo "niemłodego wieku" jestem jeszcze ludziom potrzebny. Siła spokoju i doświadczenia zawsze jest w cenie - mówi w rozmowie ze "Wspólnotą" Artur Grzyb, obecny wicestarosta bialski, w przeszłości burmistrz Międzyrzeca Podlaskiego.
reklama

Z samorządem związany od ponad trzydziestu lat, przez wielu kojarzony przede wszystkim jako wieloletni burmistrz Międzyrzeca Podlaskiego, a od dwóch lat zasiadający w fotelu wicestarosty powiatu bialskiego. Artur Grzyb to postać, której mieszkańcom regionu nie trzeba przedstawiać. W rozmowie ze "Wspólnotą" podsumowuje dwa lata urzędowania we władzach jednego z największych powiatów w Polsce. Opowiada o inwestycjach, wyzwaniach komunikacyjnych i tym, jak doświadczenie z pracy w szkole i urzędzie miasta przekłada się na jego dzisiejszą pracę.

Były burmistrz ocenia obecną współpracę na linii miasto-powiat, a także odnosi się do budzącej do dziś ogromne emocje inwestycji na międzyrzeckiej żwirowni – stoku narciarskiego. Dlaczego kompleksowy projekt zamarł, a unijne miliony trzeba było zwrócić? Kto ponosi za to winę? I wreszcie – czy "siła spokoju i doświadczenia" wystarczy, aby Artur Grzyb ponownie zawalczył o fotel włodarza Międzyrzeca?

reklama

Rozmowa z Arturem Grzybem, Wicestarostą Powiatu Bialskiego, byłym Burmistrzem Miasta Międzyrzec Podlaski:

Mija właśnie drugi rok Pana urzędowania na stanowisku wicestarosty powiatu bialskiego. Jak odnalazł się Pan na tym stanowisku? Co było największym wyzwaniem?

Nie miałem z tym większego problemu. Przez wiele lat pełniłem różne funkcje publiczne. Znam bardzo dobrze problemy administracji samorządowej, radnym powiatu byłem przecież już w pierwszej jego kadencji. Przez osiem lat służyłem mieszkańcom Międzyrzeca jako burmistrz, dlatego też szybko i dobrze się tutaj odnalazłem. Za największe wyzwanie uważam pogodzenie interesów mieszkańców różnych miejscowości naszego powiatu, sprawiedliwy podział środków na inwestycje i wyrównywanie poziomu rozwoju. Jest to przecież największy powiat w województwie lubelskim i trzeci co do wielkości w Polsce, mamy już kilka miast – Międzyrzec, Terespol, Piszczac i Janów Podlaski. Myślę jednak, że dość dobrze dajemy sobie radę. 

reklama

Które z inwestycji lub projektów zrealizowanych przez samorząd powiatowy w tym czasie uważa Pan za największy sukces?

Uważam, że wielkim sukcesem jest stały rozwój infrastruktury drogowej powiatu, a to ponad 1000 kilometrów dróg, często o kluczowym znaczeniu komunikacyjnym. Przykładem niech będzie chociażby tegoroczny budżet, który przewiduje realizację inwestycji drogowych za prawie 140 mln zł. Jest to więcej, niż cały budżet większości naszych samorządów. Inwestycją o historycznym znaczeniu, którą obecnie realizujemy, jest budowa nowego budynku o przeznaczeniu społeczno-kulturalnym, w którym mieścić się będzie siedziba Starostwa Powiatowego. Przedsięwzięcie jest finansowane w olbrzymiej mierze skutecznie pozyskanymi środkami zewnętrznymi. Ta inwestycja jest wręcz konieczna i stanie się symbolem tej kadencji. Dzięki niej obsługa interesantów odbywać będzie się na najwyższym poziomie. Proszę wyobrazić sobie, że w naszej obecnej siedzibie niejednokrotnie trzeba było latem skracać czas pracy, bo w pomieszczeniach było niemal 40 stopni. Efektywność pracy i obsługi interesantów znacząco wzrośnie. 

reklama

W latach 2006–2014 był Pan burmistrzem Międzyrzeca Podlaskiego. Przez wiele lat był Pan również dyrektorem międzyrzeckich szkół. Jak to doświadczenie pomaga Panu dzisiaj w zarządzaniu tak rozległym organizmem, jakim jest powiat bialski?

To doświadczenie jest dla mnie ogromnym kapitałem. Zarówno praca burmistrza, jak i wieloletnie kierowanie szkołami nauczyły mnie przede wszystkim odpowiedzialności za ludzi, podejmowania decyzji w różnych – często trudnych – sytuacjach oraz umiejętności słuchania mieszkańców i pracowników. Jako burmistrz miałem do czynienia z szerokim spektrum spraw samorządowych – od inwestycji, po kwestie społeczne czy oświatę. Jako dyrektor rozwijałem umiejętności zarządzania zespołem, organizacji pracy i budowania relacji opartych na zaufaniu. Dziś, w pracy na rzecz powiatu bialskiego, te doświadczenia bardzo pomagają. Powiat to rzeczywiście złożony organizm, ale dzięki znajomości samorządu "od podszewki" i realnych potrzeb mieszkańców łatwiej jest podejmować trafne decyzje i skutecznie koordynować działania różnych jednostek. Staram się łączyć strategię z praktycznym podejściem do codziennych wyzwań.

reklama

Zarządzanie powiatem i zarządzanie miastem to dwie podobne role czy wymagają jednak różnych cech i umiejętności? Gdzie było Panu lepiej: w fotelu wicestarosty czy w fotelu burmistrza?

Dla mnie podstawą zawsze było i jest po prostu bycie człowiekiem i szacunek do innych. Tego nie zastąpi żadna umiejętność ani doświadczenie, którego mi zresztą nie brakuje. Można powiedzieć, że na samorządzie "zjadłem zęby", bo moje życie związane jest z nim od ponad trzydziestu lat. Mimo to nic nie zastąpi zwykłej międzyludzkiej życzliwości. Czuję się dobrze w fotelu zarówno wicestarosty, jak i burmistrza. 

Jak dziś patrzy Pan na Międzyrzec Podlaski? Jak układa się współpraca na linii powiat-miasto? Jak ocenia Pan władze Międzyrzeca?

Międzyrzec Podlaski to dla mnie miejsce szczególne – miasto, z którym jestem związany od urodzenia i którego rozwój nadal uważnie obserwuję. Staram się być na bieżąco z tym, co się dzieje, bo zależy mi, żeby Międzyrzec dobrze się rozwijał i wykorzystywał swój potencjał. Jeśli chodzi o współpracę na linii powiat–miasto, to zawsze podkreślam, że powinna ona opierać się na partnerstwie i wzajemnym szacunku. Tam, gdzie jest dobra wola, można skutecznie realizować ważne dla mieszkańców przedsięwzięcia. Cieszą mnie wszystkie inwestycje, które służą mieszkańcom – jak chociażby pozyskanie środków na zjazdy z wiaduktu, nowa hala sportowa, budowa żłobka i przedszkola, powstanie ul. Geresza czy budowa 90 tanich mieszkań w ramach SIM. Każda taka inicjatywa poprawia komfort życia. Jeśli chodzi o ocenę władz, to zostawiam ją przede wszystkim mieszkańcom. Ja koncentruję się na swojej pracy i na tym, co możemy zrobić dla Międzyrzeca na poziomie powiatu. Zawsze jestem otwarty na współpracę tam, gdzie chodzi o dobro wspólne.

W Międzyrzecu zostawił Pan po sobie wiele inwestycji. Budzącą największe kontrowersje wśród mieszkańców jest stok narciarski na żwirowni nr 1. Pana zdaniem pomysł ten był trafny czy raczej są to niepotrzebnie wydane pieniądze?

Przede wszystkim zacznę od tego, że nie można patrzeć na stok narciarski jako na pojedynczą inwestycję. Była to pierwsza część projektu kompleksowego zagospodarowania całych Międzyrzeckich Jeziorek. W ramach przedsięwzięcia, poza stokiem, powstały parkingi, wypożyczalnia sprzętu sportowego, zaplecze techniczne, plaża i nowe molo. Pogłębiono też i zniwelowano dno zbiornika wodnego. Kolejnym etapem miała być budowa nawodnego wyciągu do narciarstwa wodnego wraz z towarzyszącą infrastrukturą, czyli hotelem, restauracją, kolejnymi miejscami parkingowymi i wieżą widokową. Pozyskałem na ten cel kilka milionów złotych środków unijnych, wyłoniłem wykonawcę, podpisałem umowę i inwestycja ruszyła. Miał być to wielofunkcyjny kompleks "od narciarstwa zjazdowego do narciarstwa wodnego", który miał przyciągać ludzi z bliższych i dalszych stron oraz umożliwić organizację zawodów sportowych o randze międzynarodowej. Nie tylko Motorowodnych Mistrzostw Świata, które już się w Międzyrzecu przecież odbywały, ale także Mistrzostw Europy i Świata w narciarstwie wodnym. Nie rozumiem, dlaczego mój następca wstrzymał inwestycję. Tym bardziej że musiał oddać pozyskane miliony i zapłacić wykonawcy karę umowną...

Czy ten stok w ogóle działał?

Pan jest młodym człowiekiem, więc może Pan tego nie pamiętać, ale stok narciarski od jego otwarcia w 2012 roku "hulał", bez względu na pogodę i śnieg, naturalnie bądź sztucznie naśnieżony, przez grubo ponad pięć lat, przyciągając nie tylko mieszkańców miasta, ale ludzi z promienia około 100 kilometrów.

Uchyli Pan rąbek tajemnicy i powie czy w następnych wyborach zobaczymy pana nazwisko na karcie do głosowania?

Wydaje mi się, że pomimo "niemłodego wieku" jestem jeszcze ludziom potrzebny. Siła spokoju i doświadczenia zawsze jest w cenie. Przez lata mojej samorządowej działalności udało się zrobić naprawdę wiele. Nabyte doświadczenie chcę dalej przekładać na zmiany w naszej okolicy. Decyzje wyborcze to zawsze kwestia dużej odpowiedzialności, dlatego podchodzę do tego z pokorą. Od dłuższego czasu spotykam się z wieloma sygnałami ze strony mieszkańców, które zachęcają mnie do dalszej pracy. Jeżeli rzeczywiście będzie takie oczekiwanie i uznam, że moje doświadczenie może jeszcze przysłużyć się rozwojowi miasta i powiatu, to podejmę to wyzwanie. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby odpowiadać na realne potrzeby ludzi, a nie kierować się wyłącznie osobistymi ambicjami.

Czy to znaczy, że możliwe jest, że będzie Pan chciał wrócić na fotel burmistrza?

Lata doświadczenia życiowego nauczyły mnie jednego: nigdy nie mów nigdy. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo