Było normalnie
Choroba odebrała jej zdrowie, plany na przyszłość i poczucie bezpieczeństwa, ale nie odebrała nadziei. Dziś młoda mama prosi o pomoc, która może dać jej szansę na leczenie za granicą i kolejne lata u boku najbliższych.
Jeszcze niedawno życie Karoliny Grudzińskiej wyglądało jak życie wielu młodych rodzin. Razem z mężem wychowywała dwóch synów: 11-letniego Szymona i 3-letniego Nikodema. Codzienność wypełniały obowiązki, praca, rodzinne chwile i plany na przyszłość. Wszystko zmieniło się jednak w jednej chwili, gdy pojawiły się pierwsze niepokojące objawy.
- Jako mama, która stanęła w obliczu śmiertelnej choroby, proszę Cię z całego serca: zatrzymaj się na chwilę i nie przechodź obojętnie. Nie mogę i nie potrafię pogodzić się z myślą, że moi chłopcy mieliby dorastać bez mamy - mówi Karolina.
Dramatyczne chwile
Początkowo nic nie wskazywało na tak dramatyczny rozwój wydarzeń. Wszystko zaczęło się od powiększonego brzucha. Badania wykazały zmianę na jajniku, dlatego lekarze zdecydowali o operacji. Usunięto jajnik, a pierwszy wynik histopatologiczny wskazywał na nowotwór jajnika.
Sytuacja była na tyle poważna, że konieczny okazał się kolejny zabieg. Lekarze usunęli drugi jajnik oraz macicę, wierząc, że w ten sposób zwiększą szansę pacjentki na pokonanie choroby. - Dobrze, że wcześniej zostałam mamą, bo choroba bezpowrotnie zamknęła mi drogę do ponownego macierzyństwa - wspomina.
Najbardziej dramatyczna wiadomość miała jednak dopiero nadejść. Szczegółowe badania histopatologiczne wykazały, że wcześniejsza diagnoza była błędna. Guz na jajniku okazał się przerzutem wyjątkowo agresywnego nowotworu.
- Dopiero kolejny, szczegółowy wynik histopatologii przyniósł brutalną prawdę. To nie był rak jajnika, ale zaawansowany rak żołądka – gruczolakorak w IV stadium, który zdążył już się rozsiać i dać przerzuty między innymi do otrzewnej i kości - mówi Karolina.
Dziś lista rozpoznań jest bardzo długa. Obejmuje raka żołądka, wtórny nowotwór złośliwy jajnika, zmiany przerzutowe w kościach, guzki w nadbrzuszu oraz guz Krukenberga. Choroba znajduje się w czwartym stadium zaawansowania.
Młoda mama jest obecnie w trakcie intensywnego leczenia onkologicznego. Każdy cykl chemioterapii oznacza kolejne dni ogromnego wyczerpania i walki z własnym organizmem. - Każdy cykl chemioterapii to dla mnie potworny sprawdzian sił. Przez pierwszy tydzień po chemii leżę bez sił, a dziećmi zajmuje się mąż. Ale gdy tylko mija najgorsze, wstaję z łóżka, zaciskam zęby i wracam do moich chłopców - opowiada.
Stara się zachować normalność
Pomimo ciężkiego leczenia Karolina stara się zachować normalność. Choroby często nie widać na pierwszy rzut oka. - Nie straciłam włosów po chemii. Jeśli tylko mogę, staram się funkcjonować normalnie i z całych sił wierzyć, że będzie dobrze. Jestem mamą. Muszę i mam dla kogo żyć - podkreśla.
Najtrudniejsze były jednak słowa lekarzy. Usłyszała, że współczesna medycyna nie daje możliwości całkowitego wyleczenia, a leczenie ma przede wszystkim wydłużyć życie i poprawić jego jakość. - Ułyszałam słowa, które ciężko mi zaakceptować: lekarze nie są w stanie mnie wyleczyć, a jedynie przedłużyć mi życie. Zostaje tylko leczenie paliatywne. Nie potrafię i nie chcę się z tym pogodzić - mówi.
Motywacją są dzieci!
- Szymon i Nikodem są jeszcze tacy mali. Kiedy patrzę w ich oczy, wiem, że muszę zrobić wszystko, by być przy nich, tulić, wspierać ich i patrzeć, jak dorastają. Nie chcę niczego więcej niż kolejnych dni spędzonych z moją rodziną - wyznaje.
Rodzina nie zamierza się poddawać. Oprócz leczenia prowadzonego w Polsce pojawiła się możliwość terapii w specjalistycznej klinice Immun-Onkologisches Zentrum Köln w Niemczech. Leczenie daje nadzieję na zahamowanie rozwoju choroby i wydłużenie życia. Problemem pozostają jednak ogromne koszty terapii, badań, konsultacji oraz zagranicznych wyjazdów, które znacznie przekraczają możliwości finansowe rodziny.
- Poza leczeniem w Polsce chcę skorzystać jeszcze z leczenia za granicą, by dać sobie jak największą szansę na życie. Pojawiła się dla mnie realna nadzieja na walkę z chorobą. Niestety koszty są ogromne i bez pomocy ludzi o wielkich sercach nie będę w stanie rozpocząć tej terapii - mówi Karolina.
Dlatego za pośrednictwem Fundacji Siepomaga prowadzona jest zbiórka środków na zagraniczne leczenie onkologiczne, dalszą terapię oraz rehabilitację. Karolina nie ukrywa, że prośba o pomoc była jedną z najtrudniejszych decyzji w jej życiu.
- Każda, nawet najmniejsza wpłata przybliża mnie do rozpoczęcia leczenia i pozwala mi wierzyć, że będę mogła jak najdłużej być obok moich dzieci. A jeśli nie możesz wesprzeć mnie finansowo, proszę – udostępnij mój apel. Pomóż mi dotrzeć do jak największej liczby osób - apeluje.
Na zakończenie kieruje słowa wdzięczności do wszystkich, którzy już okazali wsparcie. - Będę ogromnie wdzięczna nawet za niewielką wpłatę oraz udostępnienie mojej zbiórki. Dziękuję za pomoc, dobre słowo i każdą iskrę nadziei, którą mi dajecie - kończy.
Jak pomóc?
Wejdź na stronę www.siepomaga.pl/karolina-grudzinska i wpłać określoną przez siebie kwotę. Warto pomagać. Pomaganie jest fajne!
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.